Autobusy, które nie mają specjalnego pozwolenia od lokalnych, francuskich władz, nie mogą wjeżdżać na krętą górską drogę RN 85. To właśnie na tej trasie z Gap do Grenoble doszło do wypadku polskiego autokaru. Prawdopodobnie polski przewoźnik nie miał specjalnego zezwolenia.

REKLAMA

Autokary, które nie mają specjalnego pozwolenia, nie mogą wjeżdżać na tę drogę. Jest to wyraźnie zaznaczone na znakach. To byli Polacy. Czy możliwe, że źle zrozumieli ostrzeżenia? Nie potrafię tego powiedzieć – powiedział RMF FM oficer francuskiej żandarmerii.

Francuska policja, która przeprowadziła wstępne weryfikacje w swojej bazie danych, sugeruje, że polski autokar specjalnego zezwolenia nie miał. Mer miejscowości, w której doszło do tragicznego wypadku, jest oburzony. Ta droga jest bardzo stroma. Nie da się temu zaradzić i to dlatego właśnie autokary muszą mieć specjalne pozwolenia, a polski autokar pozwolenia prawdopodobnie nie uzyskał - stwierdził Jean-Jacques Defaite.

To bardzo niebezpiecznie miejsce - tak niebezpieczne, że pojazdy, które nie mają zgody nie mają prawa jeździć tym odcinkiem. Wydaje się, że tak właśnie było w tym przypadku - podkreślił francuski premier Francois Fillon.

Na krętej górskiej drodze RN 85 z Gap do Grenoble dochodzi do wielu wypadków. 24 lata temu w tym samym miejscu doszło do identycznej tragedii. Zginęło ponad 40 belgijskich podróżnych. Stoi tam teraz pomnik ku czci zabitych. W sumie na tej trasie zginęło już ponad 200 osób. RN 85 jest tak niebezpieczna, że francuskie władze pozwalają tam wjeżdżać tylko takim autokarom, które są wyposażone w najnowocześniejsze, wspomagane elektronicznie hamulce.

Dlaczego autobus z polskimi pielgrzymami jechał stromą alpejską drogą, na której już wielokrotnie dochodziło do tragicznych wypadków? Dla ciężkich pojazdów jest bowiem zorganizowany i oznakowany objazd. Jak jednak dowiedział się RMF FM, autobus z polskimi pielgrzymami miał jechać inną trasą. O zmianie drogi zdecydowali kierowcy – przyznał Marcin Szklarski, prezes firmy Orlando Travel.