Co najmniej 73 osoby zginęły, a 25 zostało rannych na skutek ataku na kopalnię złota w Sudanie Południowym. Sprawcy nie zostali ustaleni - poinformowała w poniedziałek agencja AFP. Liczba ofiar może być większa.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Jak przekazały władze Sudanu Południowego, do ataku doszło w weekend w regionie Khor Kaltan, położonym ok. 70 km na południe od stolicy państwa - Dżuby.
"Przynajmniej 73 górników zginęło tragicznie, a 25 osób zostało poważnie rannych" - oświadczył James Wani Igga, wiceprezydent Sudanu Południowego.
"Śledztwo ma ustalić tożsamość i motywy działania napastników" - dodał wiceprezydent.
Liczba ofiar może być większa, ponieważ nadal trwają prace lokalnych sił bezpieczeństwa, które identyfikują zabitych.
Informację o liczbie ofiar potwierdziło agencji AFP źródło w siłach bezpieczeństwa, natomiast źródło dyplomatyczne oszacowało, że ofiar może być od 75 do 86.
Sudan Południowy ogłosił niepodległość w 2011 roku. Od tego czasu w kraju trwa wojna domowa na tle etnicznym, pomiędzy przedstawicielami różnych plemion zamieszkujących to terytorium. Sytuację pogarszają susze i klęski głodu.
AFP pisze o wzroście przemocy między siłami wiernymi prezydentowi Salvie Kiirowi Mayarditowi a bojownikami powiązanymi z pierwszym wiceprezydentem Riekiem Macharem.
Źródło sił bezpieczeństwa poinformowało agencję AFP, że "uważa się, iż atak został przeprowadzony" przez siły opozycyjne Machara, ale przyznało, że doniesienia są "sprzeczne".
Napięte pozostają także stosunki z sąsiednim Sudanem: w latach 2011-12 doszło do wojny pomiędzy oboma krajami, zakończonej dzięki mediacji Unii Afrykańskiej.