Co najmniej 37 osób zginęło, a ponad 60 zostało rannych w ataku na konwój przewożący pracowników kanadyjskiej firmy Semafo na wschodzie Burkiny Faso - poinformowały w środę późnym wieczorem lokalne władze, podkreślając, że jest to prowizoryczny bilans tego ataku.

REKLAMA

Bilans ten obejmuje na razie jedynie cywilów. W zasadzce mogli zginąć także żołnierze, którzy eskortowali konwój.

Kanadyjska firma Semafo z siedzibą w Montrealu prowadzi eksploatację złóż złota w Burkinie Faso. Do ataku na kolumnę pięciu autobusów z jej pracownikami doszło około 40 km przed miejscowością Boungou, gdzie znajduje się kopalnia złota.

Armia prowadzi obławę na sprawców tego ataku, jednego z najbardziej krwawych w tym kraju w ostatnich latach.

Od ponad 4 lat Burkina Faso - jedno z najbiedniejszych państw Afryki - jest areną działań grup powiązanych z Al-Kaidą oraz z Państwem Islamskim: Ansar ul Islam, Nusrat al-Islam (Grupa Wsparcia Islamu i Muzułmanów, GSIM) oraz tzw. Państwa Islamskiego na Wielkiej Saharze. Działania obejmują cały Sahel - region ciągnący się wzdłuż południowych obrzeży Sahary od Senegalu po Sudan, przez Somalię, Mauretanię, Mali, Niger, Czad i Erytreę.

Sytuacja w Burkinie Faso pogorszyła się w ostatnich latach. Dżihadyści powiązani z Al-Kaidą i Państwem Islamskim, w wielu przypadkach operujący z baz w sąsiednim Mali, usiłują poszerzać swoje strefy wpływów, dokonując zamachów terrorystycznych właśnie w tym kraju.

Ocenia się, że od 2015 r. w Burkinie Faso w wyniku zamachów terrorystycznych zginęło łącznie 620 osób. Liczba osób, które zdecydowały się na opuszczenie swych domostw wzrosła od początku 2019 r. niemal pięciokrotnie - do 500 tys.

W 2017 r. Burkina Faso, Mali, Mauretania, Niger i Czad utworzyły, przy wsparciu Francji, siły Sahel G5, których zadaniem jest zwalczanie grup terrorystycznych działających na południowych obrzeżach Sahary.