Peter Thiel, miliarder i współtwórca potęgi Palantira, wywołał w Rzymie intelektualno-teologiczne trzęsienie ziemi cyklem wykładów o Antychryście. Podczas gdy inwestor ostrzega przed globalną tyranią, oficjalne media Stolicy Apostolskiej odpowiadają twardo: technologia nie jest drogą do zbawienia.

REKLAMA

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

W marcu 2026 roku oczy Rzymu zwróciły się ku prestiżowej, choć utrzymywanej w tajemnicy lokalizacji w pobliżu Watykanu. To tam Peter Thiel wygłosił cztery wykłady pod prowokacyjnym tytułem "Antychryst". Wydarzenie, dostępne tylko dla wąskiej grupy zaproszonych gości - wpływowych polityków, myślicieli i ludzi biznesu - szybko stało się tematem numer jeden w międzynarodowych mediach.

Thiel, znany z głębokiego zainteresowania filozofią René Girarda, porzucił tematykę czysto biznesową na rzecz teologii politycznej. W swojej wizji przedstawił postać Antychrysta nie jako potwora z horroru, lecz jako figurę polityczną, która pod płaszczem "wiecznego pokoju" i humanizmu dąży do totalnej kontroli nad ludzkością, wykorzystując do tego najnowocześniejsze zdobycze techniki.

Ostrzeżenie przed Lewiatanem

Główną tezą Thiela była przestroga przed stagnacją cywilizacyjną i globalnym rządem. Zdaniem miliardera, współczesny świat zmierza w stronę scentralizowanej struktury, która za cenę bezpieczeństwa i braku konfliktów odbiera człowiekowi wolność i podmiotowość. W tym kontekście "Antychryst" staje się metaforą systemu, który obiecuje rozwiązać wszystkie problemy ludzkości, od chorób po ubóstwo, ale w zamian żąda absolutnego posłuszeństwa.

Dla Thiela to pułapka. Uważa on, że taki pokój jest fałszywy, ponieważ odbywa się kosztem wolności i prawdy, prowadząc do ostatecznej, totalitarnej stagnacji.

Dla Thiela lekarstwem na ten stan rzeczy jest powrót do autentycznej innowacji i chrześcijańskiej koncepcji jednostki, która nie daje się uwięzić w schematach narzuconych przez biurokrację czy algorytmy. Jego wystąpienie było bezpośrednim atakiem na ideę globalnego zarządzania, co w sercu Europy wybrzmiało wyjątkowo mocno.

W swoich rzymskich wykładach Thiel nawiązywał do biblijnego pojęcia Katechona - siły, która powstrzymuje nadejście Antychrysta i koniec świata. Thiel obawia się, że współczesny świat (ONZ, Unia Europejska, globalne korporacje) demontuje tradycyjne struktury, które pełniły rolę Katechona (państwa narodowe, rodzina, religia).

W jego wizji, gdy znikną te bariery, powstanie próżnia, którą wypełni globalna biurokracja - dla niego tożsama z systemem Antychrysta. To system, który kontroluje każdego człowieka poprzez technologię, by "dla jego własnego dobra" nie dopuścić do żadnego konfliktu.

To tutaj pojawia się największy paradoks Thiela. Jako twórca Palantira, dostarcza narzędzi do masowej analizy danych, które wielu uznałoby za fundament systemu kontroli, przed którym on sam ostrzega. Thiel stara się jednak argumentować: technologia jest "neutralna", ale musimy być świadomi zagrożeń, które ze sobą niesie, prawdziwa innowacja jest aktem niemal religijnym, który pozwala wyrwać się z naśladownictwa, które jest głównym czynnikiem hamującym ludzkość.

Watykan kontratakuje: „Technologiczne cuda to iluzja”

Reakcja Stolicy Apostolskiej była nadzwyczaj szybka i stanowcza. Na łamach "L'Osservatore Romano" oraz w mediach powiązanych z Watykanem ukazały się teksty, które wprost uderzają w mesjanistyczny ton wystąpień miliardera. Watykańscy publicyści i teolodzy nazwali wizję Thiela niebezpieczną formą "techno-gnozy".

W artykule opublikowanym przez "L'Osservatore Romano" podkreślono, że jedynym prawdziwym "skokiem" dla serca człowieka jest Chrystus, a nie kolejna przełomowa technologia. Watykan ostrzegł, że Thiel, pozycjonując się na obrońcę wiary przed globalizmem, sam wpada w pułapkę, którą opisuje.

Według "Democrata", watykańskie gazety posunęły się nawet do stwierdzenia, że "technologiczne cuda" obiecywane przez Dolinę Krzemową mogą być właśnie tymi "cudami fałszywych proroków", o których mówi Biblia.

Spór, którego kulminacja miała miejsce w Rzymie, to coś więcej niż akademicka dyskusja. To zderzenie dwóch wizji przyszłości. Z jednej strony mamy pozującego na kaznodzieję, technologicznego libertariana, który widzi w technologii (odpowiednio ukierunkowanej) szansę na ucieczkę przed tyranią. Z drugiej strony stoi instytucja z dwutysiącletnią tradycją, która przypomina, że zbawienie nie przyjdzie w aktualizacji oprogramowania ani w kolonizacji Marsa.

Kim jest Peter Thiel?

Peter Thiel to jedna z najbardziej wpływowych, a zarazem najbardziej kontrowersyjnych postaci w świecie technologii i finansów. Jako miliarder, inwestor oraz filozof polityczny, wywiera realny wpływ na kształt współczesnego kapitalizmu i bezpieczeństwa narodowego.

Urodzony w Niemczech, a dorastający w USA, Thiel zyskał sławę jako lider tzw. Mafii PayPala - grupy założycieli i wczesnych pracowników tej firmy (m.in. obok Elona Muska), którzy po jej sprzedaży eBayowi zdominowali Dolinę Krzemową. W 2004 roku jako pierwszy zewnętrzny inwestor wyłożył 500 tys. dolarów na serwis Marka Zuckerberga, co później przyniosło mu miliardy.

Co ciekawe, ostrzegający przed globalnym porządkiem i fałszywmi prorokami, którzy obiecują zakończenie wszystkich wojen, Thiel otwarcie wspiera Donalda Trumpa i finansuje jego kampanie. W Rzymie odniósł się także do kwestii wojny w Iranie, nazywając sojusz Trumpa z Benjaminem Netanjahu - "pragmatycznym".

Założona przez Thiela w 2003 roku firma Palantir (nazwa pochodzi od "widzących kamieni" z "Władcy Pierścieni") to jedno z najbardziej tajemniczych przedsiębiorstw technologicznych świata. Palantir sprzedaje potężne narzędzia do analizy danych.

Palantir nie zbiera danych samodzielnie. Dostarcza platformy (takie jak Gotham, Foundry czy AIP), które pozwalają instytucjom "spiąć" ogromne, rozproszone bazy informacji w jeden czytelny obraz. System potrafi znajdować powiązania między numerami telefonów, transakcjami bankowymi, nagraniami z monitoringu a historią podróży, których ludzki analityk nigdy by nie zauważył.

Palantir stał się kluczowym partnerem CIA, FBI oraz Pentagonu. Według nieoficjalnych informacji, oprogramowanie firmy miało pomóc w namierzeniu Osamy bin Ladena.

Obecnie technologie Palantira są wykorzystywane m.in. przez ukraińską armię do precyzyjnego wyznaczania celów i analizy ruchów wojsk rosyjskich w czasie rzeczywistym.

Obrońcy prywatności nazywają Palantir "wszechwidzącym okiem". Firma budzi obawy ze względu na potencjał do masowej inwigilacji i tworzenia cyfrowych profili obywateli bez ich wiedzy.

Peter Thiel poprzez Palantir realizuje swoją wizję świata, w którym Zachód musi dysponować najlepszą technologią, aby przetrwać w starciu z autorytarnymi potęgami (jak Chiny). Jednocześnie jego niedawne wykłady w Rzymie pokazują, że sam obawia się momentu, w którym tak potężne narzędzia wpadną w ręce "globalnego rządu", co mogłoby doprowadzić do tyranii, przed którą sam ostrzega.