Amnesty International uznała rosyjskich biznesmenów Michaiła Chodorkowskiego i Płatona Lebiediewa za więźniów sumienia. Zaapelowała o ich uwolnienie odpowiednio 25 października i 2 lipca br., po odbyciu pierwotnie zasądzonej kary.

REKLAMA

Sąd Rejonowy w Moskwie w grudniu 2010 roku w drugim procesie skazał byłego właściciela koncernu naftowego Jukos Chodorkowskiego i jego partnera biznesowego Lebiediewa za przywłaszczenie 218 mln ton ropy naftowej i wypranie uzyskanych w ten sposób pieniędzy.

Moskiewski Sąd Miejski utrzymał we wtorek w mocy wyrok sądu I instancji, choć obniżył im wyrok z 13,5 roku łagru do 13 lat. Uprzednio w 2005 roku biznesmeni zostali skazani na osiem lat pozbawienia wolności za domniemane oszustwa podatkowe i uchylanie się od płacenia podatków.

Według Amnesty International Sąd Miejski w Moskwie nie ustosunkował się do żadnego z całej serii nadużyć proceduralnych, których dopuściły się władze w trakcie dochodzenia przeciw Chodorkowskiemu i jego partnerowi.

Wśród tych nadużyć jest m.in. zastraszanie świadków i prawników reprezentujących oskarżonych, niedopuszczenie dowodów przemawiających na ich korzyść, uniemożliwienie obrońcom przepytania niektórych świadków.

Abstrahując od słuszności bądź niesłuszności oryginalnego wyroku skazującego (z 2005 r.), nie może być żadnej wątpliwości co do tego, że ich ponowny proces był głęboko wadliwy i umotywowany politycznie - oświadczyła Nicola Duckworth, dyrektor Amnesty International na Europę i Azję Środkową.

Przez kilka lat obaj mężczyźni byli zakładnikami sądowego młyna, który kieruje się względami politycznymi, a nie prawnymi. Wtorkowe orzeczenie świadczy o tym, że sądy niższej instancji są niezdolne lub niechętne do tego, by sprawiedliwie osądzić sprawy trafiające na ich wokandę - dodała.

Fakt, że sąd odwoławczy nie odniósł się do podstawowych naruszeń drugiego postępowania sądowego, oraz okoliczność, że Chodorkowski i Lebiediew odsiedzieli już 8 lat w więzieniu, skazani na podstawie bardzo zbliżonych zarzutów, prowadzi do wniosku, że o ich skazanie zabiegano ze względów politycznych, wyłącznie dlatego, że są, kim są - podsumowała Duckworth.

Sprawa Chodorkowskiego i Lebiediewa trafi obecnie do Sądu Najwyższego.