Prezydent Czech Petr Pavel na nadzwyczajnej konferencji prasowej oskarżył szefa Ministerstwa Spraw Zagranicznych o szantaż i ujawnił SMS-y, jakie jego doradca otrzymał od polityka. "Konsekwencje bardzo zaskoczą prezydenta" - pisał Petr Macinek do szefa państwa. Sprawą zajmuje się policja.

REKLAMA

  • Najnowsze informacje z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

"Minister Spraw Zagranicznych Petr Macinka od dawna próbuje wpłynąć na moje stanowisko w sprawie nominacji proponowanego członka rządu" - stwierdził Pavel we wpisie na platformie X. Zaznaczył, że do tej pory wszystkie te próby traktował pobłażliwie, ale otrzymane za pośrednictwem doradcy nocne SMS-y zmieniły tę sytuację. Spór dotyczy mianowania na stanowisko ministra środowiska Filipa Turka z eurosceptyczej partii Kierowcy dla Siebie (czasem w polskich mediach wobec ugrupowania używana nazwa Zmotoryzowani). Turek, jak donoszą czeskie media, miał w przeszłości publikować rasistowskie i seksistowskie komentarze i czynić aluzje do nazistowskiego przywódcy Adolfa Hitlera i faszystowskiego dyktatora Benito Mussoliniego.

W treści SMS-ów Macinka sugerował, że spokój polityczny prezydenta zależy od nominacji Turka, podkreślając jednocześnie, że posiada poparcie premiera oraz partii SPD. Zaznaczał, że "konsekwencje bardzo zaskoczą prezydenta", jeśli nie zgodzi się na nominację. Dodał, że polityka to kompromisy i "wystarczy jeden podpis".

Macinka kontynuował, że jest gotów walczyć z prezydentem o Turka "tak brutalnie, że stałoby się to poważnym, długoterminowym problemem". Dodał, że czas prezydenta "upływa w środę".

"Niedopuszczalne"

Czeski prezydent ocenił, że groźby są "niedopuszczalne i całkowicie nieakceptowalne". "To ilustracja arbitralnych i całkowicie nieodpowiedzialnych działań partii Kierowcy dla Siebie, która nie dba o interesy Republiki Czeskiej i jej obywateli, a jedynie o realizację własnych ambicji, by uczynić kontrowersyjną postać ministrem. I to za wszelką cenę" - podkreślił.

Stwierdził też, że nie da się zastraszyć i będzie się kierować konstytucją i interesami Republiki Czeskiej.

Policja analizuje sprawę, Babisz ją bagatelizuje

Czeski prezydent zgłosił sprawę do służb. "Otrzymaliśmy oficjalne zawiadomienie dot. zbadania treści SMS-ów od Kancelarii Prezydenta RP. Podobnie jak w przypadku innych powiadomień, w tym przypadku najpierw zapoznamy się z treścią i ocenimy jej znaczenie w kontekście prawa karnego" - zaznacza policja w komunikacie.

Sprawę skomentował też czeski premier Andrej Babisz. Słowa Macinka są niefortunne. To była prywatna rozmowa z doradcą prezydenta, więc na pewno nie chodzi o szantaż - stwierdził w rozmowie z czeską agencją informacyjną CTK.

Spór rządu z prezydentem

Relacje prezydenta Czech z rządem nie są najlepsze. Partia Kierowców dla Siebie współtworząca koalicję rządową najpierw chciała, by Turek został ministrem spraw zagranicznych, a później środowiska. Prezydent nie wyraził na to zgody, dlatego rząd mianował go na pełnomocnika ds. polityki klimatycznej.

Zastrzeżenia głowy państwa dotyczą przeszłości Turka i jego wpisów w sieciach społecznościowych. Prezydent uznał, że Turek nie szanuje czeskiego porządku prawnego. Odmawiając nominacji na stanowisko w rządzie prawicowo-populistycznego premiera Andreja Babisza, Pavel podkreślił, że Turek wielokrotnie wyrażał swoje sympatie wobec nazistowskich Niemiec.

Turek, były rajdowy kierowca i kolekcjoner luksusowych samochodów, aby uczestniczyć w zeszłorocznych wyborach do izby poselskiej, musiał zrezygnować z członkostwa w Parlamencie Europejskim. Jako honorowy przewodniczący partii był jej wyborczym liderem i wprowadził Kierowców dla Siebie do parlamentu. Ugrupowanie m.in. sprzeciwia się zakazowi produkcji samochodów z silnikiem spalinowym czy przyjęciu euro.

"Polska ścieżka"

Spór z rządem nie zatrzymuje się jednak na sprawie Turka. Wczoraj rząd Babisza zablokował wymianę ambasadorów zatwierdzoną przez poprzedni gabinet. Według informacji z otoczenia prezydenta Pavla rząd nie konsultował swojego posunięcia z szefem państwa, który zgodnie z przepisami kontrasygnuje ambasadorów. To bezprecedensowy krok. W historii współczesnego państwa czeskiego coś takiego się nie zdarzyło - tak na decyzję rządu zareagował rzecznik prezydenta Vit Kolarz. Blokada dotyczy m.in. nominacji ambasadora w Waszyngtonie.

Według części mediów Czechom grozi - jak to nazwano - polska ścieżka i na placówki wyjadą nie ambasadorzy, a charge d'affaires, którzy nie potrzebują mianowania przez prezydenta.