W Hamburgu zakończył się proces byłego strażnika z niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof. 93-letni dziś Niemiec, Bruno Dey został prawomocnie skazany na dwa lata więzienia w zawieszeniu za pomoc w zabójstwie 5232 osób oraz w jednym przypadku za próbę zabójstwa.

REKLAMA


Ze względu na to, że w czasie dokonywania zarzucanych mu czynów oskarżony był nieletni, proces został wszczęty przed wydziałem do spraw nieletnich hamburskiego Sądu Krajowego. W zeszłym tygodniu prokuratura wnioskowała o wyrok trzech lat pozbawienia wolności. Stefan Waterkamp, obrońca Deya, interpretował tę sprawę zupełnie inaczej niż oskarżyciele i domagał się uniewinnienia swojego klienta.

W 1944 roku Bruno Dey służył przez wiele miesięcy jako strażnik w niemieckim obozie koncentracyjnym Stutthof - miał wówczas 17 lat. Pełnił służbę wartowniczą, kiedy w obozie zginęło wiele tysięcy osób, wśród nich wielu Żydów i Polaków. Niemiecki obóz słynął z okrutnego traktowania więźniów.


W styczniu 97-letni Johan Solberg, pochodzący z Norwegii więzień obozu zeznał podczas procesu w Hamburgu, że był naocznym świadkiem 11 egzekucji, w tym wieszania dzieci. Widział, jak każdego dnia do komór gazowych prowadzona jest na śmierć setka ludzi.

Jak podają agencje, Bruno D. do końca nie przyznawał się do winy, choć przyznał, że zdawał sobie sprawę z istnienia komór gazowych na terenie obozu. "Postrzega pan siebie za obserwatora" - mówił sędzia, odczytując wyrok.

Wcześniej w trakcie procesu Bruno Dey mówił: "Chciałbym przeprosić tych, którzy przeżyli to piekło, a także ich bliskich. Coś takiego nie może nigdy więcej się wydarzyć".

"Brak mi słów. Nie chcę jego przeprosin. Nie potrzebuję ich" - mówił wtedy w telefonicznej rozmowie z AFP 93-letni Marek Dunin-Wąsowicz, który przeżył gehennę w Stutthof.

Bruno Dey po zakończeniu II wojny światowej osiadł w Hamburgu, gdzie pracował jako piekarz. Ożenił się, został ojcem dwóch córek.

Ostatni proces sprawców Holocaustu

Proces Bruno Deya może być ostatnim procesem sprawców Holocaustu przed niemieckim wymiarem sprawiedliwości.

Wcześniej uznano, że inny SS-man ze Stutthofu 95-letni Johann R. był zbyt chory, by stanąć przed sądem w lutym 2019 roku. Podobnie było w procesie byłego lekarza z Auschwitz Huberta Z., który miał być sądzony w 2017 roku. 96-letni mężczyzna cierpiał na demencję.

W lipcu 2015 roku skazano natomiast "księgowego z Auschwitz" Oskara Gröninga, a w czerwcu 2016 roku strażnika z Auschwitz Reinholda Hanninga.

Naziści założyli obóz w Stutthof niedaleko Gdańska w 1939 roku, początkowo jako miejsce przetrzymywania polskich więźniów politycznych. Ostatecznie trafiło tam 110 tysięcy ludzi, w tym wielu Żydów. Życie straciło w Stutthof 65 tysięcy ludzi.