Policjanci z Przemyśla na Podkarpaciu zatrzymali mężczyznę, który ukradł telefon komórkowy. Złodziej był pijany. I to bardzo. Badanie zawartości alkoholu w wydychanym powietrzu wykazało aż 8 promili. Niewykluczone, że było ich więcej, ale trudno to stwierdzić. Mężczyzna swoim "wyczynem" wyczerpał bowiem skalę alkomatu.

REKLAMA

Do zdarzenia doszło w zeszły czwartek, ale dopiero we wtorek poinformowała o nim policja. Mężczyzna ukradł telefon komórkowy o wartości 200 złotych. Ale to nie z tego powodu zapisze się w policyjnych annałach. Mimo że odpowiadał rzeczowo na zadawane przez policjantów pytania i samodzielnie wsiadł do radiowozu, funkcjonariusze czuli od niego alkohol. Przewieziono go do komendy i tam przebadano alkomatem.

Ku zaskoczeniu policjantów, wydruk wskazał 8 promili alkoholu. Ponieważ był to najwyższy wynik na skali urządzenia, mężczyznę po kilkunastu minutach poddano ponownemu badaniu. Wynik - ponad 7 promili.

Zatrzymany 38-latek, o którym wiadomo jedynie, że jest mieszkańcem powiatu przeworskiego, został umieszczony w Miejskim Ośrodku Zapobiegania Uzależnieniom. Tam trzeźwiał. Po 27 godzinach mężczyzna doszedł do siebie. Wtedy usłyszał zarzut kradzieży.

Śmiertelna dawka alkoholu dla "przeciętnego" człowieka to około 4-5 promili. Rekordową odnotowaną wartością było 14,8 promila alkoholu we krwi Tadeusza S., który w 1995 roku, jadąc samochodem, spowodował wypadek pod Wrocławiem. Wynik badania był tak nieprawdopodobny, że powtarzano je pięciokrotnie, zawsze z takim samym rezultatem. Mężczyzna zmarł kilkanaście dni później w wyniku obrażeń odniesionych w wypadku.

Inni wątpliwi "rekordziści"

Niestety przykładów nadużycia alkoholu, o których było głośno w mediach, jest więcej. Pod koniec lutego policja w Krośnie, także na Podkarpaciu, została powiadomiona o przewiezieniu do szpitala nieprzytomnego mężczyzny z drobnymi obrażeniami głowy. Pacjent miał objawy zatrucia alkoholem i został znaleziony na klatce schodowej budynku, w którym mieszka. Przeprowadzone w szpitalu standardowe badania nie wykazały u mężczyzny żadnych istotnych urazów. Okazało się natomiast, że zmierzony poziom stężenia alkoholu w jego krwi wyniósł... 6,3 promila. Kiedy kilka godzin później mężczyzna odzyskał świadomość, nie był w stanie powiedzieć, co się z nim wcześniej działo.

Na początku marca pijany kierowca spowodował stłuczkę w Dąbrowie Górniczej w województwie śląskim. W kolizji na szczęście nikt nie ucierpiał. Mężczyzna miał, jak się okazało, 4,2 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.

Dwa dni temu z kolei zatrzymano w Łódzkiem mężczyznę, który miał we krwi ponad 3,3 promila alkoholu. Kierowca zasnął "za kółkiem" na środku drogi. W drzemce towarzyszył mu... jeszcze bardziej pijany pasażer.