Do końca czerwca chcemy pokazać kolejne propozycje w reformie systemu edukacyjnego m.in. zasady egzaminowania i doskonalenia nauczycieli czy kształcenia uczniów o specjalnych potrzebach - zapowiedziała minister edukacji Anna Zalewska.

REKLAMA

Szefowa MEN uczestniczyła w Jeleniej Górze (Dolnośląskie) w spotkaniu z samorządowcami, nauczycielami i rodzicami, podczas którego rozmawiano o wdrażaniu nowej ustawy reformującej oświatę.

Na konferencji prasowej Zalewska zapowiedziała, że zespoły eksperckie, które uczestniczyły nad pracami nad przyjętą niedawno ustawą będą pracowały nad kolejnymi elementami, które będą następnymi propozycjami regulującymi reformę systemu edukacji.

Przepisy Prawa oświatowego po pięciu latach, gdy wprowadzimy jednolity system, znikną. Eksperci będą pracować nad przepisami dotyczącymi dotacji i subwencji, egzaminowania i doskonalenia zawodowego nauczycieli oraz nad regulacjami o kształceniu uczniów o specjalnych potrzebach, czyli tych najbardziej uzdolnionych - powiedziała Zalewska.

Dodała, że nowe propozycje zostaną przygotowane do końca czerwca i będą wówczas "pokazane wszystkim zainteresowanym i konsultowane".

Poprzednia ustawa o systemie edukacji były kompletnie nieczytelna, bo 98 razy ją zmieniano. Trzeba doprowadzić do takiej sytuacji, że w systemie edukacji, który jest skomplikowanym systemem, zacznie obowiązywać kilka ustaw - powiedziała Zalewska.

Ustawy reformujące system szkolny w Polsce zostały w ubiegłym tygodniu uchwalone przez Sejm, a Senat nie wprowadził do nich poprawek. Jeśli podpisze je prezydent, rozpocznie się wygaszanie gimnazjów. Przywrócone zostaną 8-letnie szkoły podstawowe, 4-letnie licea i 5-letnie technika, a w miejsce szkół zawodowych powstaną dwustopniowe szkoły branżowe. Zmiany mają być wprowadzane od roku szkolnego 2017/2018.

Protesty przeciwko reformie

Przeciwko reformie, zakładającej m.in. likwidację gimnazjów, protestują liczne ugrupowania przed Pałacem Prezydenckim. Demonstranci apelują do Andrzeja Dudy o weto lub zarządzenie ogólnokrajowego referendum ws. zmian w oświacie.

Manifestację zorganizowały ZNP, Koalicja "NIE dla chaosu w szkole" i ruch "Rodzice przeciwko reformie edukacji."

Zgromadzeni trzymają w ręku flagi ZNP, widać też pojedyncze flagi partii Razem oraz koalicji "Nie dla chaosu w szkole". Napisy na transparentach głoszą między innymi: "Grabarze a nie lekarze polskiej oświaty", "PiS - zgłoście nieprzygotowanie".

Jak poinformowała PAP rzeczniczka ZNP Magdalena Kaszulanis po godz. 17. prezes ZNP Sławomir Broniarz oraz wiceprezes związku Krzysztof Baszczyński i Iwona Babicz z ruchu "Rodzice przeciwko reformie edukacji" spotkają się w tej sprawie z szefową Kancelarii Prezydenta Małgorzatą Sadurską.

Protestujący chcą przekazać Kancelarii Prezydenta ponad 250 tysięcy podpisów zebranych w obronie obecnego ustroju szkolnego i gimnazjów, zapakowanych w 15 świątecznych pudełek, życzenia świąteczne oraz petycję Zarządu Głównego Związku Nauczycielstwa Polskiego.

"W imieniu Związku Nauczycielstwa Polskiego, prosimy o skorzystanie z przysługującego Panu uprawnienia wynikającego z art. 122 ust. 5 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej w odniesieniu do ustawy Prawo oświatowe i ustawy Przepisy wprowadzające Prawo oświatowe, ewentualnie o skorzystanie z art. 60 pkt 2 ustawy z 14 marca 2003 roku o referendum ogólnokrajowym i zarządzenie referendum ogólnokrajowego w sprawie reformy systemu edukacji w Polsce" - głosi petycja ZNP.

"Oczekujemy wstrzymania niekorzystnych zmian w systemie oświaty i niepodpisywania ustaw wprowadzających reformę systemu edukacji, ewentualnie domagamy się oddania głosu obywatelkom i obywatelom Polski, którzy w referendum mogliby wypowiedzieć się w sprawie projektowanej reformy, mającej szczególne znaczenie dla państwa" - napisał ZNP.

Organizatorzy poniedziałkowej pikiety wzywali, by podobne protesty odbywały się w tym dniu przed urzędami wojewódzkimi na terenie całego kraju.

We wtorek z kolei Zarząd Główny ZNP ma ogłosić decyzję dotyczące zaostrzenia protestu przeciwko reformie edukacji.

Krytycy ustaw zmieniających system edukacji w Polsce podnoszą m.in., że reforma spowoduje wielki bałagan w oświacie, zwolnienia ok. 40 tys. nauczycieli oraz 1-1,5 mld zł kosztów dla samorządów.

(az)