Reforma edukacji jest skalkulowana na utrudnienie samorządom życia, by PiS mógł na fali społecznego niezadowolenia wygrać wybory samorządowe w 2018 roku - oświadczyła na briefingu prasowym wiceszefowa klubu Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer. Szef klubu PiS i wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki przekonywał z kolei na konferencji prasowej, że nie ma żadnego powodu, by odkładać reformę, że jest ona przygotowana i wejdzie w życie zgodnie z założonym harmonogramem.

REKLAMA

Lubnauer zwracała uwagę na chaos i tempo wprowadzania reformy oraz luki programowe, które - według niej - powstaną w związku z reformą. Podkreśliła, że obciążenie samorządów odpowiedzialnością za trwałość inwestycji unijnych świadczy o tym, że PiS chce im utrudnić życie, by następnie wygrać wybory samorządowe w 2018 roku.

Reforma nie ma sensu, jest czystą kalkulacją polityczną nastawioną na to, żeby samorządom utrudnić życie i - co za tym idzie - w przyszłości wygrać wybory samorządowe na skutek niezadowolenia społeczeństwa. Jeżeli mamy jakieś zmiany dotyczące czy to podstaw programowych, czy struktur, to tak naprawdę one mają charakter ideologiczny - mówiła posłanka Nowoczesnej.

Uważamy, że plan egzaminów i lekcji nie powinien być dostosowywany do kalendarza wyborczego PiS. Dlatego ponownie apelujemy do prezydenta: czasami naprawdę wystarczy nie składać swojego podpisu. Ta reforma jest zła. Pan prezydent może powstrzymać niszczenie polskiej edukacji - powiedziała.

Lubnauer podkreślała również, że gimnazja są jedynym miejscem wyrównywania szans dla dzieci z mniejszych miejscowości: PiS, zamykając gimnazja, zamyka jedyne miejsce wyrównywania szans, zamyka pas startowy w świat.

Jak zaznaczyła, testy z liceów w 2015 roku pokazały, że powiększył się odsetek dzieci z najuboższych rodzin, które osiągają najlepsze wyniki na testach PISA (to międzynarodowe badanie porównujące umiejętności uczniów).

Ryszard Terlecki: Nie ma żadnego powodu, by odkładać reformę edukacji

O przygotowywanej reformie edukacji mówił na konferencji w Sejmie również szef klubu PiS Ryszard Terlecki. Zapytany, czy jego partia - mimo krytyki i apelów, by odłożyć reformę na jakiś czas - nadal utrzymuje, że powinna ona wejść w życie od przyszłego roku szkolnego, odparł: Nie ma żadnego powodu, żeby odkładać reformę edukacji, przeciwnie - każdy rok opóźnienia powoduje, że kolejne roczniki młodzieży kończą szkołę w wydaniu pani (Krystyny) Szumilas, pani (Katarzyny) Hall i trzeciej pani, która odpowiada za tę ruinę edukacji - (Joanny) Kluzik-Rostkowskiej. Nie ma żadnego uzasadnienia do tego, żeby zwlekać z reformą.

Reforma jest przygotowana, wszystkie prace trwają i ona zgodnie z założonym harmonogramem wejdzie w życie - zaznaczył.

Zgodnie z rządowymi projektami, w miejsce obecnie istniejących typów szkół mają pojawić się: 8-letnia szkoła podstawowa, 4-letnie liceum ogólnokształcące, 5-letnie technikum i dwustopniowe szkoły branżowe. Zmiany mają być wprowadzane od roku szkolnego 2017/2018.

Wprowadzeniu nowej struktury szkół towarzyszyć będzie wprowadzenie nowej podstawy programowej - jako pierwsi zgodnie z nią uczyć się będą uczniowie klas I, IV i VII szkoły podstawowej oraz I klasy szkoły branżowej. To od tych klas rozpocznie się jesienią 2017 zmiana w nauczaniu.

(e)