„Liczymy na zwiększoną obecność wojsk amerykańskich w Polsce, niezależnie od sytuacji na Bliskim Wschodzie" – stwierdził w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Odniósł się też do zarzutów prezydenta USA pod adresem NATO, nazywając je „naciąganiem struny”.
- Więcej informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej rmf24.pl
Deklaracja Kosiniaka-Kamysza ws. oczekiwania zwiększenia obecności wojsk amerykańskich w Polsce padła w kontekście rewelacji opublikowanych przez "Wall Street Journal". Dziennik sugerował, że Donald Trump może przesunąć wojsko z krajów, które jego zdaniem niedostatecznie wsparły go w wojnie z Iranem. Szef MON zapewnił, że podchodzi do tych doniesień ze spokojem.
Kosiniak-Kamysz zastrzegł, że możliwość wzmocnienia sił USA w naszym kraju nie ma związku z wojną na Bliskim Wschodzie. To sytuacja związana z rozmowami, jakie prowadzimy od dawna ze Stanami Zjednoczonymi. Po pierwsze, utrzymanie obecności. Po drugie, zabieganie o wzmocnienie tej obecności na wschodniej flance NATO. Nie łącząc tej sytuacji z tym, co się dzieje na Bliskim Wschodzie, uważam, że ten proces nie jest zaburzony w żaden sposób - uspokajał wicepremier.
Bliski Wschód nie stoi nam na przeszkodzie w realizacji planu, który jest kreślony od kilkunastu miesięcy - dążenia do zwiększania obecności Amerykanów w Polsce - zapewniał lider Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Kosiniak-Kamysz skomentował też powtarzaną przed Donalda Trumpa krytykę pod adresem NATO. Amerykański przywódca daje ostatnio do zrozumienia, że jego kraj mógłby wystąpić z Paktu Północnoatlantyckiego.
Nie ma NATO bez USA, ale nie ma też siły i potęgi militarnej Ameryki bez jej udziału w NATO - stwierdził szef MON. Moim zdaniem jest to bardzo mocne naciąganie struny, ale nie do momentu, kiedy ona zostanie zerwana - dodał obrazowo.