Wiceminister środowiska Sławomir Mazurek w rozmowie z PAP odniósł się do ostatnich pożarów składowisk odpadów w różnych częściach Polski. „Nie jest prawdą, że palą się głównie śmieci z zagranicy” – zapewnił. Podkreślił, że walka z mafią śmieciową to priorytet rządu.

REKLAMA

Główny Inspektorat Ochrony Środowiska, który wydaje decyzje na legalne sprowadzanie surowców do zagospodarowania, ma kontrolę nad tym procesem. Jest to kilkumiesięczna procedura sprawdzania tego surowca, sprawdzania instalacji, warunków, w jaki sposób ma być ona przemieszczana - zapewnił Mazurek.

Główny Inspektor Ochrony Środowiska nie wydał żadnej decyzji na sprowadzanie odpadów komunalnych z zagranicy. Te odpady, które się palą, to są odpady sprowadzone do Polski nielegalnie - tłumaczył wiceszef resortu środowiska. Jednocześnie należy pamiętać, że palą się bardzo różne odpady. Nie tylko odpady nielegalne, ale też odpady komunalne, zmieszane - dodał. Zwrócił też uwagę, że w Trzebini paliły się np. opony. W Studziankach, czy w Warszawie, były to już odpady gabarytowe, czyli np. stare meble.

Jest to priorytet rządu w tej chwili: walka z mafią śmieciową, walka z patologiami w gospodarce odpadami (...) Mamy świadomość, że mamy do czynienia z dość sprytnym przeciwnikiem, ale z drugiej strony nie zabraknie nam determinacji, żeby z tymi patologiami i tymi kolejnymi ujawnianymi lukami walczyć, a także z tymi, którzy optymalizują swoją działalność biznesową kosztem środowiska i państwa - zaznaczył Mazurek. Firmy wykorzystują luki w prawie, ale też niefrasobliwość samorządów. Przypomnę, że za gospodarkę odpadami w Polsce odpowiadają samorządy na poziomie gminy, powiatu i na poziomie województwa. Mają do tego prawo, które powinni stosować. Mają też inspekcje ochrony środowiska. Niestety przykład Zgierza pokazał, że mimo tego, że inspekcja ostrzegała, wskazywała, że tam są zgromadzone nielegalnie odpady, ta osoba otrzymała pozwolenie na gromadzenie odpadów. To jest ewidentnie błąd - powiedział.

Resort środowiska przedstawił projekty przepisów, które mają uszczelnić gospodarkę śmieciową w Polsce. Według ministra środowiska Henryka Kowalczyka, nowe rozwiązania mogą zacząć obowiązywać od 1 września.

Nowe przepisy wprowadzać będą m.in. zabezpieczenie finansowe w postaci kaucji, którą przedsiębiorcy, chcący prowadzić działalność w sektorze odpadowym, będą musieli uiścić. Głównym celem kaucji ma być zabezpieczenie samorządów przed porzucanymi odpadami. Nawet gdyby tak się stało, gminy będą miały środki na zagospodarowanie pozostawionych śmieci.

Projekt przepisów zakłada ponadto: obowiązek prowadzenia monitoringu wideo na składowiskach; na wysypiskach nie będzie można składować śmieci dłużej niż rok. (obecnie jest to do trzech lat); Firmy, ubiegając się o pozwolenie, będą musiały wykazać, że są właścicielami gruntu, na którym chcą prowadzić instalację. Zostanie wprowadzony również obowiązek dopuszczenia obiektu do użytkowania przez straż pożarną. Będzie też możliwość wydania odmownej decyzji na gospodarowanie odpadami, w przypadku stwierdzenia naruszeń prawa. Wprowadzony będzie także tzw. wilczy bilet - w przypadku wcześniejszego skazania za przestępstwo przeciw środowisku.

(mn)