Prokuratura Regionalna w Warszawie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Jerzemu Sz. Wiceprezes Mazowieckiego ZPN i członek komisji rewizyjnej PZPN ma odpowiedzieć za pomoc w wyłudzaniu kredytów z SK Banku.

REKLAMA

Jerzy Sz. zatrzymany został 15 listopada 2017 r., podczas - jak mówił ówczesny rzecznik Centralnego Biura Antykorupcyjnego - największej od powstania Biura akcji. Zatrzymano wówczas 77 osób, z czego 28 trafiło do aresztu.

Wśród pozbawionych wolności osób byli prezes SK Banku Jan B., szef grupy deweloperskiej Dolcan z Ząbek Sławomir D. oraz wiceprezes Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej i członek komisji rewizyjnej Polskiego Związku Piłki Nożnej. Jerzy Sz., podobnie jak pozostali zatrzymani, usłyszał zarzuty związane z wyłudzeniami kredytów ze Spółdzielczego Banku Rzemiosła i Rolnictwa w Wołominie, znanego pod nazwą SK Bank.

Jerzy Sz. wyszedł z aresztu po trzech miesiącach. Został objęty policyjnym dozorem i poręczeniem majątkowym w kwocie 100 tys. zł. W chwili kierowania aktu oskarżenia, czyli w połowie listopada 2020 r., kwota była zmniejszona o połowę.

Kredyty na ponad 1,6 mld złotych

Prokuratura Regionalna w Warszawie, która prowadziła śledztwo w sprawie grupy przestępczej zajmującej się oszustwami i wyłudzeniami na szkodę SK Banku, we wrześniu 2019 r. łączyła wątek związany z Jerzym Sz. i postanowiła postawić wiceprezesa MZPN przed sądem w odrębnym postępowaniu. Zarzutów m.in. pomocnictwa do niegospodarności, z którymi mierzy się trener jest siedem. Trener miał działać świadomie, do czego nigdy się nie przyznał.

"Rola Jerzego Sz. w procederze polegała bądź to na reprezentowaniu podmiotów (Dolcan Sport S.A., oraz Zakładu Usługowego Juraid Jerzy Sz.) przy zawieraniu umów kredytowych, bądź na udzieleniu zabezpieczeń kredytów zaciąganych przez inne spółki (Betrodom Sp. z o.o.), MonBud Sp. z o.o., Sorbus Sp. z o.o., P.U.H. "KAR")" - napisał prokurator w akcie oskarżenia.

Kredytów, które SK Bank przyznał wskazanym przez oskarżyciela podmiotom, było około 70, a ich łączna wartość to 1 mld 638 mln 140 tys. zł, z czego spłacono zaledwie 73 mln zł. Kapitały zakładowe spółek wynosiły po kilka tysięcy złotych, niektóre z firmy były zarejestrowane na tzw. słupa w KRS, czasami zaledwie na miesiąc przed złożeniem wniosku kredytowego.

Powołani przez prokuraturę biegli z zakresu ekonomii jednoznacznie stwierdzili, że ani Dolcan Sport S.A., ani żaden inny podmiot, nie posiadały zdolności kredytowej i nie miały możliwości spłaty zaciągniętych zobowiązań. Udzielenie kredytów nastąpiło "na skutek naruszenia procedur bankowych" i nierzetelnej ocenie zdolności kredytowej, a często także "prognozach obrazujących odzyskanie pożyczonych środków od podmiotu powiązanego".

Powołani przez Prokuraturę Regionalną w Warszawie biegli przeanalizowali tysiące dokumentów, z których wynikało, że większość podmiotów, które brały kredyty w SK Banku nie miało szansy ich spłacić. Jedną z takich firm był Zakład Usługowy "Juraid", prowadzony przez oskarżonego Jerzego Sz.

"Pomimo braku zdolności kredytowej złożył w 2012 r. wniosek o kredyt w SK Bank na kwotę 19,9 mln zł. Osiągane przez Jerzego Sz. dochody w latach 2011-2012 dochody nie przekraczały 50 tys. zł i nie uzasadniały zaciągnięcia takiego kredytu" - stwierdził prokurator w akcie oskarżenia. Udało się to m.in. dzięki fikcyjnym umowom, jakie "Juraid" zawarł z "Dolcanem" na dostawę materiałów budowlanych.

Żadnych kontroli

Prokuratura zarzuca Sz. także działanie na szkodę spółki Dolcan Sport Sp. z.o.o., której był wiceprezesem. Oskarżyciel stwierdził, że "istotnie zwiększył poziom zobowiązań spółki", zaciągając w SK Banku kolejne kredyty na kwotę 25 mln zł (2013 r.), 4,8 mln zł (2014 r.). Z dokumentacji przeanalizowanej przez biegłych wynika, że pod koniec 2013 spółka Dolcan miała 184 mln zł zadłużenia.

Kierowniczka Zespołu Kredytów SK Banku, która zajmowała się oceną zdolności pożyczkobiorców, zeznała, że kredyty dla "grupy Dolcan były załatwiane w ciągu 2-3 dni". Podała również, że dodatkowe środki przyznawano nawet spółkom, które nie spłacały poprzednich zobowiązań, "pod warunkiem, że należały do grupy Dolcan". Kobieta twierdziła, że w 2012 roku zaczęła liczyć zadłużenie tych spółek i "doszła do 1 miliarda". Kredyty były zaciągane na spłaty innych zadłużeń.

Dyrektor SK Banku miał jej wtedy powiedzieć, żeby "przestała liczyć". Jej zdaniem, prezes oraz wszyscy pracownicy wiedzieli, że udzielają pożyczek podmiotom, które nie powinny ich dostać. To była taka tajemnica, którą wszyscy znali - mówiła Iwona M. Zeznała także, że spółki z grupy Dolcan wykazywały iluzoryczne zyski, przez pewien czas wszystkie miały siedzibę pod jednym adresem i nie były tam przeprowadzane żadne kontrole czy wizje.

W aktach sprawy znajdują się zeznania świadków, którzy twierdzą, że Sławomir D. śmiał się, że tak naprawdę on jest właścicielem SK Banku, że regularnie bywał w siedzibie placówki finansowej, a po tych spotkaniach dyrektor banku instruował swoich pracowników jakie wnioski kredytowe wpłyną i że mają je rozpoznać "na TAK".

Przesłuchiwany w prokuraturze Jerzy Sz. twierdził, że jest niewinny i sam czuje się oszukany. Wyjaśniał, że w 1994 r. został trenerem klubu piłkarskiego Dolcan Ząbki. Sponsor klubu, firma Dolcan, prowadziła wówczas "prężnie działającą działalność", a oskarżony miał zaufanie do prezesa Dolcanu, Sławomira D. To zaufanie zaprocentowało prośbą o wzięcie kredytu na rzekomą działalność deweloperską.

Sz. twierdził, że on "tylko jeździł i podpisywał", a "wszystkie decyzje, jakie podejmował, były podyktowane działaniem holdingu". Według wiedzy oskarżonego, pieniądze z kredytów miały być przeznaczane na "jakieś inwestycje". Nie otrzymywał żadnej korespondencji z banku, nie czytał też dokumentów, które podpisywał. Wyjaśnił, że po wejściu do banku "wszystko już czekało gotowe", a oskarżony "miał zaufanie do D. i wszystkich jego pomysłów". W toku postępowania prokuratorskiego stwierdził, że nieświadomie został tzw. słupem.

Prokurator stwierdził jednak, że "Jerzy Sz. działał z zamiarem bezpośrednim", a co najmniej godził się na to, że "jego zachowania doprowadzą do szkód w majątku banku". Postępowanie przygotowawcze zostało wszczęte 28 kwietnia 2015 r. na podstawie doniesienia Przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego. KNF zawiesiła działalność SK Banku w listopadzie 2015 r., a w grudniu 2015 r. sąd ogłosił jego upadłość.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Afera Melioracyjna. Agenci CBA w siedzibie Polskiego Związku Piłki Nożnej