Jan Maria Jackowski czołowy polityk LPR został dziś szefem rady Warszawy. To przypieczętowanie sojuszu PiS-LPR zapoczątkowanego wspólnym odwołaniem Wojciecha Kozaka z PO. Półtora miesiąca temu spowodowało to zerwanie koalicji warszawskiego POPiS-u.

REKLAMA

Układ PiS-LPR to koalicja lokalna i choć nowo wybrany przewodniczący rady Warszawy zapewnia, że wielką polityką głowy sobie zaprzątać nie będzie, to nie wyklucza, że warszawski układ może przerodzić się w sojusz ogólnokrajowy. Współpraca polityczna między naszymi środowiskami jest możliwa i liderzy obu ugrupowań nigdy nie stawiali tej sprawy w ten sposób, że ona nie jest możliwa - mówi Jan Maria Jackowski.

Ale na tym nie koniec. Jackowski nie wyklucza także sojuszu bardziej radykalnego – z Samoobroną, a to – uwaga! – dzięki Platformie Obywatelskiej. To właśnie głosy radnych PO zapewniły Jackowskiemu wybór.

Czyżby więc Platforma stworzyła groźnego dla sobie potwora? Nie boję się tego - zapewnia Wojciech Kozak - ponieważ te ugrupowania – wielokrotnie już o tym mówiłem – nie potrafiły się zgodzić co do wielu kwestii merytorycznych tutaj, w radzie miasta, a co dopiero – trudno to sobie wyobrazić – żeby się zgodziły na poziomie państwa.

Jednocześnie Kozak przekonuje, że na Jackowskiego Platforma głosowała, tylko dlatego żeby w końcu za czwartym razem wybrać jakiegokolwiek przewodniczącego. Nieoficjalnie jednak ludzie Platformy mówią o taktycznym sojuszu z LPR, którego za karę – za usunięcie Kozaka – pożałuje jeszcze samo Prawo i Sprawiedliwość.

20:00