Dobry kolega, towarzysz z podziemia - tak mówili o nim świdniccy działacze Solidarności okresu stanu wojennego. Żaden nie domyślał się, że ten, którego obdarzyli zaufaniem, współpracował z SB.

REKLAMA

Tajny współpracownik PRL-owskich służb, o którym mowa, działał niemal do końca. Ostatni swój raport napisał w maju 1989 roku - wynika z jego teczki otrzymanej z IPN-u przez Andrzeja Sokołowskiego, opozycjonistę. To było ogromne zaskoczenie - mówi Sokołowski. Ale nie było ani skruchy, ani przepraszam.

Ja myślałem, że on przyjdzie do mnie i powie: „Andrzej przepraszam. Była sytuacja.” Ja przyjąłbym tę sprawę normalnie i nic bym więcej od niego nie żądał. Chciałem dać mu szansę, by on to z siebie wyrzucił - opowiada reporterowi RMF.

A on mnie podał do prokuratury, że ja wyniosłem rzekomo z IPN-u tajne akta i publicznie to rozpowszechniam. Oczywiście to jest kłamstwo - mówi Sokołowski.

Dodajmy, że proces odkrywania zdrady zarejestrował kamerą Grzegorz Linkowski, pracownik naukowy UMCS, dokumentalista. Premiera filmu „Teczki” w najbliższą środę.