Czas do połowy kwietnia na opuszczenie domu dostały rodziny Moskalików i Głowackich z Nart na Mazurach. Mieszkają w budynku, który należał do rodziny Agnes Trawny - Niemki, która w latach 70. wyjechała z Polski, a ponad trzy lata temu wyrokiem sądu odzyskała pozostawiony na Mazurach dom.

REKLAMA

Pełnomocnik Agnes Trawny mecenas Andrzej Jemielita potwierdza, że pismo z wezwaniem do opuszczenia nieruchomości wysłał w imieniu swojej klientki do obu rodzin.

Podaliśmy termin 15 kwietnia, do którego rodziny Moskalików i Głowackich muszą opuścić dom w Nartach. Jeśli będzie od tych rodzin jakiś sygnał, że w niedalekim czasie się wyprowadzą, nie będziemy tak mocno trzymać się tej daty. W razie odmowy wyprowadzki kierujemy sprawę o eksmisję do sądu - powiedział mecenas. W rozmowie z reporterem RMF FM Andrzejem Piedziewiczem przyznaje jednak, że nie wierzy w wyprowadzkę rodzin:

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Same rodziny również zapowiadają, że nie opuszczą domu. Czy ja ją wypędzałam? - pyta retorycznie Jadwiga Moskalik:

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Władysława Głowacka podkreśla natomiast, że tylko sądowy nakaz eksmisji może zmusić rodziny do wyprowadzki:

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Agnes Trawny - mieszkająca na Mazurach do połowy lat 70. - otrzymała w 1970 roku jako ojcowiznę działki w Nartach i Witkówku o łącznej powierzchni blisko 60 hektarów. Gdy siedem lat później wyjechała na stałe do Niemiec, ówczesny naczelnik gminy Jedwabno wydał decyzję o przejściu nieruchomości na rzecz Skarbu Państwa.

Na mocy wyroku Sądu Najwyższego z 2005 roku Trawny odzyskała gospodarstwo rolne w Nartach. Zgodnie z ustawą o ochronie praw lokatorów, Moskalikowie i Głowaccy mogli mieszkać w spornym domu do 13 grudnia 2008 roku.

Trawny, oprócz sprawy o zwrot nieruchomości, wytoczyła również proces o odszkodowanie w wysokości 2,5 miliona złotych. Sprawa była rozpatrywana przez sądy okręgowy w Olsztynie i apelacyjny w Białymstoku. Odrzuciły one pozew, uznając sprawę za przedawnioną. Rozpatrując skargę kasacyjną, Sąd Najwyższy nakazał jednak ponowne rozpatrzenie sprawy.