Rządowy program dla kobiet w ciąży "TOP Mama" ma kolejne opóźnienie - dowiedział się dziennikarz RMF FM Michał Dobrołowicz. Miał on zapewnić ciężarnym bezpieczny transport na najbliższą porodówkę z miejsc, gdzie oddziału położniczego nie ma. Dodatkowo miał umożliwić też otwarcie pokoju narodzin, gdzie w sytuacji awaryjnej poród przyjmie położna.

REKLAMA

  • Bądź na bieżąco. Po więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata zapraszamy na RMF24.pl

W połowie stycznia br. wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski na pytania reportera RMF FM o to, kiedy nowy program zacznie działać w praktyce w konkretnych lecznicach, odpowiadał: Są punkty, które ruszą pewnie jeszcze w styczniu, bo już na to czekają.

W sobotę 31 stycznia w życie wejdzie rozporządzenie w sprawie programu "TOP Mama". Mimo to program w praktyce nie ruszy przez brak kompletu przepisów.

Brakuje zarządzenia do rozporządzenia

Wciąż nie ma zarządzenia prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia do rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia. To zarządzenie to kluczowy dokument, który otworzy drogę, by mogły zgłaszać się szpitale bez porodówek, które chcą uruchomić u siebie nowy program. Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski obiecał naszemu dziennikarzowi, że zarządzenie pojawi się dzisiaj. Sprawy organizacyjne i podpisywanie kontraktów zajmie jednak pewnie kolejne dni, a może nawet i tygodnie.

Musi minąć czas po tym, jak zawiśnie zarządzenie prezesa NFZ, będzie procedura legislacyjna itd. Nie wiem, ile czasu to zajmie w praktyce - to zależy od sprawności NFZ-tu i oferentów. Jeśli ktoś jest przygotowany, to może ruszyć w lutym. Nie wiem, w ilu miejscach, zobaczymy, kto się zgłosi - opisuje wiceminister Tomasz Maciejewski.

Zgłaszać będą mogły się szpitale bez porodówek, z których na najbliższy oddział położniczy jest co najmniej 25 kilometrów. Zainteresowane są placówki w Lesku na Podkarpaciu i w Chodzieży w Wielkopolsce. Niezbędny jest jednak komplet przepisów.

Obecnie w Polsce działa 266 oddziałów położniczych. Dwa lata temu było ich o 62 więcej. To jest efekt tego, że liczba porodów w Polsce spada. Rocznie średnio ten spadek wynosi dwadzieścia tysięcy.