Odwołane lekcje w zespole szkolno-przedszkolnym w Mazańcowicach w Śląskiem. Taką decyzje podjął wójt gminy Jasienica. Wszystko dlatego, że jedna z nauczycielek leży w szpitalu i czeka na wyniki badań związanych z koronawirusem.

REKLAMA

Szkoła, do której uczęszcza ok. 700 dzieci, będzie zamknięta dziś i niewykluczone, że także jutro. Właśnie w czwartek mają być znane wyniki badań sanepidu, potwierdzające, bądź wykluczające obecność koronawirusa wirusa u kobiety.

Czekamy na wyniki badań nauczycielki. Mają nadejść w środę. Jeśli okaże się, że to zwykłe przeziębienie, wówczas młodzież w czwartek wróci do szkoły. Jeśli wyniki nie dotrą w środę, to zajęcia będą zawieszone także jutro - powiedział wójt Janusz Pierzyna.

Nauczycielka w tej chwili jest ona jedną z pacjentek szpitala zakaźnego w Chorzowie. Trafiła tam z Bielska-Białej, gdzie zgłosiła się sama z objawami przypominającymi grypę.

Kobieta wróciła z Rzymu w niedzielę, a w poniedziałek przyszła do pracy. Dopiero po południu miała zgłosić się do lekarza. Wczoraj dowiedział się o tym wójt, zwołał posiedzenie sztabu kryzysowego i zapadła decyzja o odwołaniu zajęć z dziećmi.

Minister zdrowia Łukasz Szumowski zapewniał w Porannej rozmowy w RMF FM, że Polska jest przygotowana na koronawirusa i wirus prędzej czy później dotrze do naszego kraju.

Jestem przekonany, że będzie i gdzieś pojawią się ogniska, pacjenci będą trafiali na oddziały zakaźne. Szpitale otrzymały procedury postępowania, uzupełniamy zapasy ochrony osobistej dla szpitali. Jest to wirus, który nie jest obarczony wysokim ryzykiem śmierci - powiedział Szumowski.

Minister zaapelował też, żeby nie demonizować pochodzącego z Chin wirusa. W Polsce w tym sezonie zmarło 28 osób na grypę, hospitalizowanych było 11 tys. osób - powiedział.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Szumowski: Maseczki nie pomagają. Nie wiem, po co ludzie je noszą

ZOBACZ KONIECZNIE: Szumowski o koronawirusie: 80 proc. zachorowań przebiega w sposób łagodny

Świat zmaga się z epidemią koronawirusa

Na świecie odnotowano już ponad 81 tysięcy przypadków zakażenia koronawirusem: 78 tysięcy w Chinach, ponad 1200 w Korei Południowej i ponad 300 we Włoszech, gdzie zmarło już 11 osób. Koronawirus uwięził turystów na hiszpańskiej Teneryfie i w austriackim Innsbrucku. Na Wyspach Kanaryjskich 1000 osób, w tym sześciu turystów z Polski, przebywa na przymusowej kwarantannie w hotelu Adeje. Zarażone są tam cztery osoby. W austriackich alpach uwięzione są 62 osoby. W obu przypadkach budynki są odcięte i obstawione przez ochronę i w obu przypadkach źródłem niepokojów są przebywający w hotelach Włosi, u których stwierdzono zarażenie koronawirusem. Na Teneryfie to włoski lekarz i jego żona, a w Innsbrucku - recepcjonistka. Wszyscy trafili już do szpitali. Pozostali goście są na bieżąco badani.

Wczoraj koronawirus dotarł do Chorwacji oraz do Szwajcarii. Wcześniej w Europie koronawirusa wykryto w Hiszpanii, Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Finlandii i Belgii.