O złożeniu zawiadomienia ws. możliwości popełnienia przestępstwa w sprawie afery węglowej rządu PiS zdecydowała Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych. Poinformował o tym szef MSWiA Marcin Kiewiński. "Poprzednia władza, nadzorując RARS, wiedziała o wątpliwych pośrednikach przy zakupie węgla, który nie spełniał norm. Mimo to podpisano protokół odbioru" - powiedział. Pieniądze na zakup węgla pochodziły z Funduszu Drogowego. Były rzecznik rządu Mateusza Morawieckiego Piotr Müller skomentował to na antenie Radia RMF24.

REKLAMA

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

750 tys. ton opału złej jakości

Podległa MSWiA RARS złożyła zawiadomienie do prokuratury w sprawie tzw. afery węglowej. Chodzi o decyzję premiera Mateusza Morawieckiego z maja 2022 roku, kiedy to z powodu braków węgla na polskim rynku sprowadzono 750 tys. ton opału złej jakości.

W 2022 roku, gdy zapotrzebowanie na węgiel dla gospodarstw domowych było ogromne, zapadły dwie kluczowe decyzje ówczesnego premiera Morawieckiego o zakupie węgla. Zamiast od polskich firm, węgiel został sprowadzony z takich krajów jak Kazachstan, Australia oraz Kolumbia. Całkowita kwota wydatkowana na 750 tysięcy ton węgla przekroczyła 1,3 miliarda złotych. Problem w tym, że część zakupionego węgla nie spełniała obowiązujących norm jakościowych - powiedział Marcin Kierwiński.

Dodał, że "cały węgiel z Australii, warty prawie 200 mln zł, nie spełniał żadnych norm".

Afera węglowa rządu pana Morawieckiego jest faktem. W zeszłym tygodniu RARS zdecydowała o złożeniu zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa w tym zakresie dotyczącego doprowadzenia do strat gigantycznych rozmiarów (...). Węgiel miał trafić do polskich przedsiębiorstw i gospodarstw domowych, jednak okazało się, że niemal 40 proc. zakupionego węgla nie spełnia żadnych norm jakościowych. Wartość tego węgla, który nie nadaje się do użycia, szacuje się na około 300 milionów złotych, a całkowite straty mogą wynieść blisko miliard złotych - powiedział na poniedziałkowej konferencji minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.

Wiceminister MSWiA Wiesław Szczepański poinformował na konferencji w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, że pieniądze na zakup węgla pochodziły z Funduszu Drogowego.

Po pożyczce półtora miliarda złotych, Agencja zwróciła tylko 350 milionów, a reszta jest praktycznie nie do odzyskania. Węgiel zakupiono za około 1800 zł za tonę, a dziś można uzyskać maksymalnie 350-400 zł za tonę po przesiewaniu. Rozpoczęliśmy rozmowy z Ministerstwem Aktywów Państwowych, by odzyskać część węgla i dostarczyć go do gospodarstw domowych w niższej cenie - powiedział Szczepański.

Kierwiński: Wątpliwości budzą również pośrednicy, od których kupowano węgiel

Informowały o tym nawet służby rządzone przez nominatów PiS-owskich. Wiedziano także, wszystko na to wskazuje, jaki węgiel został kupiony, że nie spełnia warunków. A jednak ktoś ten węgiel odebrał, ktoś podpisał protokół odbioru, czym naraził Skarb Państwa na gigantyczną stratę - powiedział minister Kierwiński.

Szef MSWiA przekazał ponadto, że list intencyjny ws. zakupu węgla z jedną z firm podpisano w styczniu 2022 r., podczas gdy formalna decyzja o utworzeniu rezerwy zapadła w maju 2022 r. Trudno tutaj mówić o przypadku. To wygląda jak celowe działanie, na którym ktoś miał po prostu zarobić - dodał szef resortu spraw wewnętrznych i administracji.

Firmy podejrzane o powiązania z Rosją, a wybór składów "na zasadzie telefonicznej rozmowy"

Wiceszef MSWiA Wiesław Szczepański, który nadzoruje RARS, powiedział z kolei już w styczniu 2022 roku jedna z firma otrzymała "glejt" pozwalający negocjować jej możliwość zakupu węgla, następnie dokonano wyboru czterech firm "na zasadzie indywidualnych negocjacji". Poinformował, że w stosunku do dwóch firm były informacje, że są niewiarygodne oraz że mogą mieć powiązania z rynkiem rosyjskim.

Dla kilku z tych firm agencja, żeby ułatwić możliwość transakcji, dokonała przelania całej kwoty, zanim węgiel został kupiony. Firma otrzymała zaliczkę, żeby mogła dokonywać zakupu węgla. Z kolei wybór miejsc składowania węgla odbywał się „na zasadzie telefonicznej rozmowy”. Dzisiaj miesięczny koszt utrzymania tego węgla to 5 mln 300 tys. zł. Mamy informacje od państwowych spółek węglowych, że gdybyśmy polecili dzisiaj składować ten węgiel, to zapłacilibyśmy 3 mln zł, czyli mniej o 2 mln 300 tys. zł - powiedział wiceminister Szczepański.

Jan Grabiec, szef kancelarii premiera Donada Tuska, odnosząc się do afery węglowej ocenił, że kryzys związany z embargiem na rosyjski węgiel "podobnie jak np. pandemia, stał się okazją do przekrętu, do wielkiego skoku na kasę, do - tak naprawdę - okradania Polski".

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Piotr Müller ws. afery węglowej: Byliśmy zabezpieczeni przed ewentualnym kryzysem energetycznym

Były rzecznik rządu Mateusza Morawieckiego komentuje sprawę na naszej antenie

Były rzecznik rządu Mateusza Morawieckiego Piotr Müller broni decyzji z 2022 roku o zakupie węgla. Byliśmy zabezpieczni przed ewentualnym kryzysem energetycznym - powiedział w rozmowie z reporterem RMF FM Kacprem Wróblewskim na antenie Radia RMF24.

Rząd podjął decyzję - w obawie przed mroźną zimą, w obawie przed tym, że nie będzie węgla, że będą zerwane łańcuchy dostaw - o zakupie węgla z różnych stron świata, żeby w ramach rezerw strategicznych państwa był on dostępny. W sytuacji zagrożenia. Na całym świecie brakowało wtedy możliwości zakupu węgla interwencyjnego - stwierdził były rzecznik.