Nie ma powodów do paniki – uspokaja w rozmowie z RMF Główny Inspektor Sanitarny, Andrzej Trybusz. Podkreśla, że chorobę wykryto u dzikich ptaków, a nie w hodowli drobiu.

REKLAMA

- Z punktu widzenia zagrożenia dla ludzi to jest żaden problem - stwierdza Andrzej Trybusz. Zaznacza, że sprawa byłaby bardziej skomplikowana, gdyby wirusa wykryto w jakiejś hodowli drobiu. - Wtedy bardziej rygorystyczne środki bezpieczeństwa musieliby stosować wszyscy ludzie, którzy mają z nimi kontakt - tłumaczy.

Zobacz również:

A w Toruniu radzi po prostu unikać ptaków. Przypomnijmy, potwierdzono już pierwszy przypadek ptasiej grypy w Polsce. Wirusem były zarażone znalezione dwa dni temu w Toruniu łabędzie - jeden był martwy, drugiego - osłabionego chorobą - uśpił weterynarz.

Doniesień tych nie chce na razie komentować Krzysztof Jażdżewski, Główny Weterynarz Kraju. Tłumaczy, że procedura badania danej próbki może trwać nawet kilka dni.

- Jeżeli znajdzie się cokolwiek, co może sugerować grypę, przeprowadza się badania na poziomie krajowym, by dokonać szybkiej diagnostyki. Potem próbki są pakowane w samolot i najbliższym rejsem kierowane są do laboratorium referencyjnego dla całej Światowej Organizacji Zdrowia Zwierząt pod Londynem - tłumaczy Krzysztof Jażdżewski. Na wyniki takich badań trzeba czekać około4-5 dni.