Właścicielka mieszkania w Chełmnie, w którym śmiertelnemu zaczadzeniu ulegli matka i trójka dzieci, została zatrzymana i usłyszała zarzut podżegania do podrobienia dokumentów potwierdzających przegląd i kontrolę pieca gazowego. Według śledczych próbowała uzyskać ten dokument już po tragedii. Kobieta trafiła na miesiąc do aresztu.

REKLAMA

  • Sąd aresztował na miesiąc właścicielkę mieszkania w Chełmnie, w którym zmarła matka i trójka jej małych dzieci.
  • Kobiet usłyszała zarzut podżegania do podrobienia dokumentów potwierdzających przegląd i kontrolę pieca gazowego.
  • Na dziś zaplanowano sekcje zwłok ofiar.
  • Chcesz być na bieżąco? Wejdź na rmf24.pl.

Właścicielka mieszkania w Chełmnie (Kujawsko-Pomorskie), w którym w ubiegłym tygodniu znaleziono ciała matki i trójki jej dzieci, usłyszała zarzuty i została tymczasowo aresztowana na miesiąc. Rodzina zatruła się tlenkiem węgla.

Współwłaścicielce mieszkania Joannie M. został przedstawiony zarzut podżegania do podrobienia dokumentów potwierdzających czynności przeglądu i kontroli pieca gazowego. Próbowała uzyskać taki dokument już po ujawieniu tej tragedii - mówi rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Toruniu Izabela Oliver.

W związku z obawą matactwa kobieta została tymczasowo aresztowana na miesiąc.

Joannie M. grozi od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.

Teraz śledczy będą mieli czas na zbadanie m.in., czy zachodzi związek przyczyno-skutkowy pomiędzy brakiem aktualnego przeglądu a śmiercią czterech osób. Oczekujemy na wstępne wyniki sekcji zwłok. Nie przesądzamy, czy zarzut postawiony dziś podejrzanej jest ostateczny - przekazała prokurator Oliver.

Nadzór budowlany przekazał pozostałym lokatorom kamienicy, by w trosce o własne bezpieczeństwo opuścili swoje mieszkania do czasu sprawdzenia budynku przez inspektorów i potwierdzenia, że wewnątrz jest bezpiecznie. Te ekspertyzy dopiero się odbędą - informuje dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada. Do tego czasu dwie rodziny znalazły schronienie u krewnych. Trzecia z rodzin zajęła mieszkanie wskazane przez burmistrza Chełmna.

Śledztwo trwa od piątku

Do tragedii doszło w ubiegłym tygodniu w kamienicy w śródmieściu Chełmna. Policję zaalarmowała siostra ofiary. Strażacy po przybyciu na miejsce zdarzenia wykryli urządzeniami pomiarowymi bardzo duże stężenie tlenku węgla.

Prokuratura wszczęła w piątek śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. Obecnie wykluczamy udział osób trzecich w tym zdarzeniu. Na ten moment oceniamy, że był to nieszczęśliwy wypadek. Ustalenie, co było przyczyną tej tragedii, jeszcze potrwa. Jedną z prawdopodobnych hipotez jest zły stan piecyka gazowego, ale musimy poczekać na opinię biegłego - mówiła w piątek Oliver.

Od kilku dni nie miała kontaktu z siostrą

Do zdarzenia doszło na parterze dwukondygnacyjnego budynku. Zmarła 31-letnia matka, a także syn w wieku 2 lat i córki w wieku 7 i 12 lat.

Służby zawiadomiła siostra kobiety, która nie miała z nią kontaktu od poniedziałku. Dzieci miały nie być w szkole też od tego dnia. Kiedy jednak doszło do tragedii? Tego w tym momencie nie wiemy - mówiła w piątek rzeczniczka policji w Chełmnie mł. asp. Agnieszka Stankiewicz.

Wszystko wskazuje na to, że przyczyną zaczadzenia był ulatniający się gaz z instalacji przepływowego podgrzewacza wody, tzw. piecyka gazowego.

Dom, w którym doszło do tragedii, to mała kamienica na obrzeżach chełmińskiej Starówki. Nikt wcześniej nie zgłosił jednak służbom, że w budynku dzieje się od kilku dni coś niepokojącego.