W poznańskim sądzie okręgowym we wtorek rozpocznie się proces przeciwko Mirosławowi R. ps. Ryba i Dariuszowi L. ps. Lala. Według prokuratury, najpierw mieli oni uprowadzić poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętarę, a potem przekazać go osobom, które zabiły reportera.

REKLAMA

Akt oskarżenia przeciwko Mirosławowi R. i Dariuszowi L. o uprowadzenie, pozbawienie wolności i pomocnictwo w zabójstwie dziennikarza Jarosława Ziętary skierował do poznańskiego Sądu Okręgowego Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie.

Wyjaśnić okoliczności śmierci dziennikarza

Początkowo prowadząca śledztwo w tej sprawie poznańska prokuratura uznała, że Jarosław Ziętara został uprowadzony i zamordowany. Śledztwo umarzane było dwa razy. W 2011 r. członkowie Społecznego Komitetu "Wyjaśnić śmierć Jarosława Ziętary" i redaktorzy naczelni największych polskich gazet zaapelowali m.in. do prokuratury o ujawnienie wszystkich okoliczności zaginięcia reportera. Sprawą zajęła się prokuratura generalna a potem śledczy z Krakowa. Ta ostatnia prokuratura zmieniła kwalifikację prawną czynu z uprowadzenia na zabójstwo.

Jak podała PK, na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego ustalono, że oskarżeni Mirosław R. i Dariusz L., przedstawili się jako policjanci. Jarosław Ziętara wszedł z nimi do samochodu przypominającego policyjny radiowóz. Potem dziennikarz został przekazany osobom, które go zabiły i ukryły ciało.

Dlaczego zabito Ziętarę?

Jak wynika z ustaleń prokuratury, motywem zbrodni były zawodowe zainteresowania dziennikarza dotyczące afer gospodarczych, w których dochodziło do przenikania się świata przestępczego ze światem biznesu oraz polityki.

Jarosław Ziętara urodził się w Bydgoszczy w 1968 roku. Był absolwentem poznańskiego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Pracował najpierw w radiu akademickim, później współpracował m.in. z "Gazetą Wyborczą", "Kurierem Codziennym", tygodnikiem "Wprost" i "Gazetą Poznańską". Ostatni raz Ziętarę widziano 1 września 1992 r. Rano wyszedł do pracy, ale nigdy nie dotarł do redakcji "Gazety Poznańskiej". W 1999 r. Ziętara został uznany za zmarłego. Ciała dziennikarza do dziś nie odnaleziono.