Ambasada Rosji w Polsce nie otrzymała żadnych konkretnych propozycji w sprawie udziału Lecha Kaczyńskiego w uroczystościach w Katyniu - napisano w oświadczeniu na stronach internetowych placówki. Według komunikatu, ambasador Władimir Grinin został źle zrozumiany. Chodzi o list kancelarii Lecha Kaczyńskiego, w którym zapowiedziano jego udział w uroczystościach rocznicowych w Katyniu. W sobotę Grinin twierdził, że listu nie było.

REKLAMA

Nic takiego nie widziałem - powiedział Grinin dziennikarzom, pytany, czy do kierowanej przez niego placówki wpłynęło pismo z kancelarii Lecha Kaczyńskiego. My do tej pory nie otrzymaliśmy żadnego oficjalnego pisma w tej sprawie - podkreślił.

Jednak według służb prasowych ambasady, wypowiedź dyplomaty została błędnie zinterpretowana. Jak napisano w oświadczeniu, Grinin powiedział, że ambasada nie otrzymała żadnych konkretnych propozycji w sprawie udziału Prezydenta Polski w uroczystościach w Katyniu. Jak również nie było ich w piśmie Kancelarii Prezydenta Polski. Co dotyczy zamiaru L. Kaczyńskiego do złożenia wizyty w Katyniu, o tym oczywiście wiemy.

Wszystkie inne komentarze są wolną i nieodpowiedzialną interpretacją słów ambasadora Rosji w Polsce. Ubolewamy nad tym, że te komentarze są powodem do ogłoszenia dalekosiężnych i nieuzasadnionych oświadczeń - podkreślono również w komunikacie.

Wcześniej na oświadczenie Władimira Grinina zareagował szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Aleksander Szczygło. Stwierdził, że rosyjski ambasador wprowadza polską opinię publiczną w błąd.

Na początku lutego premier Rosji Władimir Putin zaprosił na uroczystości rocznicowe szefa polskiego rządu Donalda Tuska. Lech Kaczyński zapowiedział wówczas, że również weźmie w nich udział. Przedstawiciele jego kancelarii informowali później, że 27 stycznia o zamiarze prezydenta zostało poinformowane MSZ oraz rosyjska ambasada w Warszawie.