Sąd Rejonowy dla Wrocławia - Śródmieścia nie uwzględnił wniosku o to, aby proces byłych policjantów oskarżonych w sprawie śmierci Igora Stachowiak toczył się przed Sądem Okręgowym. Rodzina mężczyzny wnioskowała przy tym o zmianę kwalifikacji czynu na zabójstwo.

REKLAMA

Jak powiedział PAP rzecznik Sądu Okręgowego we Wrocławiu sędzia Marek Poteralski, Sąd Rejonowy dla Wrocławia - Śródmieścia nie uwzględnił wniosku oskarżyciele posiłkowego (rodziny Igora Stachowiaka) stwierdzając, że jest właściwym dla rozpatrzenia tej spraw. Chodziło o wniosek o zmianę kwalifikacji czynu na zabójstwo i przekazanie sprawy do Sądu Okręgowego - wyjaśnił Poteralski.Od tego orzeczenia sądu przysługuje zażalenie.

Sędzia Poteralski poinformował również, że 18 maja odbędzie się posiedzenie organizacyjne poprzedzające rozpoczęcie procesu byłych policjantów oskarżonych w sprawie.

Byłym policjantom grozi do 5 lat więzienia


Śledztwo dot. przekroczenia uprawień przez funkcjonariuszy policji i nieumyślnego spowodowania śmierci Igora Stachowiaka wszczęła Prokuratura Rejonowa dla Wrocławia Starego Miasta. Decyzją Prokuratury Krajowej postępowanie zostało jednak przekazane Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu. 20 marca do Sądu Rejonowego dla Wrocławia Śródmieścia skierowano akt oskarżenia przeciwko czterem byłym policjantom: Łukaszowi Rz., Adamowi W., Pawłowi P. i Pawłowi G., którzy w dniu śmierci Stachowiaka pełnili służbę jako funkcjonariusze Komisariatu Policji Wrocław Stare Miasto.

Byli funkcjonariusze oskarżeni zostali o przekroczenie uprawnień i znęcanie się nad osobą pozbawioną wolności. Grozi im kara do 5 lat więzienia. Prokuratura podkreśliła jednak, że "wyczerpująco zebrany w toku śledztwa materiał dowodowy nie daje podstaw do skierowania aktu oskarżenia w zakresie nieumyślnego spowodowania śmierci Igora S.".

Igor Stachowiak zmarł w maju ubiegłego roku na komisariacie Wrocław Stare Miasto. Wcześniej kilkakrotnie był rażony paralizatorem.

Przeciwko policjantowi używającemu paralizatora komendant miejski policji we Wrocławiu wszczął postępowanie dyscyplinarne, a następnie zawiesił go w czynnościach służbowych na trzy miesiące.

Sprawa stała się głośna po wyemitowaniu w maju ub. roku reportażu w TVN24, gdzie m.in. pokazano zapis z kamery paralizatora. Później "Fakty" TVN podały, że policja miała dostęp do nagrań, choć deklarowała co innego.

W związku z tymi wydarzeniami ówczesny szef MSWiA odwołał komendanta dolnośląskiej policji, jego zastępcę ds. prewencji i komendanta miejskiego we Wrocławiu. Wszyscy funkcjonariusze: zatrzymujący Stachowiaka i używający wobec niego tzw. tasera, są już poza policją.

12 września ub.r. Prokuratura Okręgowa w Poznaniu przedstawiła czterem policjantom zarzuty przekroczenia uprawnień oraz znęcania się fizycznego i psychicznego nad Igorem Stachowiakiem.

W toku śledztwa przesłuchano kilkudziesięciu świadków, powołano biegłych lekarzy medycyny sądowej, biegłych z zakresu fonoskopii, biologii, toksykologii, genetyki, informatyki, daktyloskopii oraz z dziedziny taktyki i techniki interwencji. Zabezpieczono także dokumenty oraz nagrania z monitoringu i telefonów komórkowych. Na potrzeby śledztwa przeprowadzono także eksperyment procesowy.


(MN)