Warszawska prokuratura ujawniła rozmowy byłego szefa CBŚ Jarosława Marca z byłym szefem policji Konradem Kornatowskim i z byłym szefem MSWiA Januszem Kaczmarkiem. Wcześniej zaprezentowano nagrania z monitoringu hotelu Marriott.

REKLAMA

Jak ustaliła prokuratura, na podstawie monitoringu z kamer w hotelu Marriott i w Ministerstwie Rolnictwa, łańcuszek przecieku o planowanej akcji CBA był następujący: 5 lipca przed północą, Janusz Kaczmarek w hotelu odbył 27-minutowe spotkanie sam na sam z Ryszardem Krauze. Zaraz po północy do Krauzego na 29 minut trafił poseł Samoobrony Lech Woszczerowicz. Ten, rano po godzinie 7 w resorcie rolnictwa pilnie spotkał się z Andrzejem Lepperem. Po tym spotkaniu, Lepper wzburzony wezwał do siebie ochronę mówiąc, że planowana jest prowokacja wobec niego. Za chwilę poseł Samoobrony Janusz Maksymiuk wezwał na spotkanie Piotra R. – jednego z zatrzymanych przez CBA w aferze gruntowej. Piotr R. kontaktował się następnie z Andrzejem K., drugim z zatrzymanych, który liczył właśnie pieniądze, które miał przyjąć jako kontrolowaną łapówkę. Po tej rozmowie K. rozmyśli się i wycofał z transakcji.

Prokuratura wiąże wszystko w jeden ciąg: Informacja o prowokacji CBA płynie od Janusza Kaczmarka, przez Ryszarda Krauzego i Lecha Woszczerowicza do Andrzeja Leppera. Następnie przez Maksymiuka do Piotra R., który ostrzega Andrzeja K. Akcja CBA, 6 lipca kończy się fiaskiem. Posłuchaj relacji reportera RMF FM Krzysztofa Zasady:

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Podczas przedstawionej przez wiceszefa prokuratury krajowej Jerzego Engelkinga sekwencji wydarzeń pojawiły się co najmniej dwa ważne pytania - zadał reporter RMF FM Roman Osica. Efekt? Posłuchaj:

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Prokuratura stawia zarzuty

Nakłanianie Jaromira Netzla do fałszywych zeznań, by utrudnić śledztwo w sprawie przecieku z akcji CBA i składanie fałszywych zeznań w sprawie akcji - takie są zarzuty dla byłego szefa policji Konrada Kornatowskiego. Kornatowski miał nakłaniać Netzla do fałszywych zeznań "przez ujawnienie informacji o akcji CBA w resorcie rolnictwa" i "mając świadomość, że w ten sposób utrudnia śledztwo. Za tak opisane przestępstwo grozi kara do 5 lat więzienia.

Byłemu szefowi PZU Jaromirowi Netzlowi prokuratura postawiła zarzuty składania fałszywych zeznań i zatajania prawdy. Zarzuty dotyczą czterokrotnego składania fałszywych zeznań przez Netzla w sprawie spotkania z byłym szefem MSWiA Januszem Kaczmarkiem. Były prezes PZU twierdził, że 5 lipca dzień przez akcją CBA w ministerstwie rolnictwa, spotkał się z Kaczmarkiem przed hotelem Marriott - nie zarejestrowały tego jednak hotelowe kamery.

Postawione mu zarzuty dotyczą także utrudniania śledztwa dotyczącego przecieku ws. akcji CBA w tzw. aferze gruntowej poprzez zatajenie prawdy. Netzel - jak wynika z nich - zataił

swoją rozmowę z byłym szefem policji Konradem Kornatowski, w której ten przypominał mu co ma mówić o spotkaniu z Kaczmarkiem.

Zarzuty wobec Janusza Kaczmarka dotyczą przecieku z akcji CBA w resorcie rolnictwa. Były minister „zeznał nieprawdę oraz zataił prawdę co do istotnych okoliczności będących przedmiotem śledztwa, mając świadomość, iż w ten sposób utrudnia ustalenie prawidłowego stanu faktycznego”.

Żaden z trójki podejrzanych nie przyznał się do zarzucanych im czynów; okazano im podsłuchane rozmowy.

Politycy o prokuratorskich zarzutach

Prokuratura nie przedstawiła żadnego dowodu w sprawie przecieku z akcji CBA w ministerstwie rolnictwa - powiedział lider LPR Roman Giertych. Przedstawiła pewną koncepcję śledztwa; pewne założenie dotyczące informacji, którą przekazał Janusz Kaczmarek, która - zdaniem prokuratury - była nieprawdziwa - zaznaczył

To oczywiście potwierdza moją tezę po to, żeby zrobić spektakl propagandowy, który podważałby wiarygodność Kaczmarka w kontekście jego wyjaśnień dla speckomisji. To tylko po to było - stwierdził Ryszard Kalisz. Poseł SLD zwrócił uwagę na jeden szczegół po wysłuchaniu konferencji prasowej warszawskiej prokuratury. Okazało się w jednej z rozmów, że do pana Jaromira Netzla dzwonił pan Zbigniew Ziobro, zapraszając go na przesłuchanie do oddziału CBA w Gdańsku. Mówię już jako adwokat i polityk – nigdy się nie zdażyło, żeby prokurator generalny dzwonił osobiście do świadka, żeby on przyszedł do CBA. To jakieś kuriozum. Pytanie jest: o czym wtedy Zbigniew Ziobro rozmawiał z Jaromirem Netzlem? Ja miałem wrażenie, że ktoś tu przeprowadza propagandowe zamulenie sprawy - zaznaczył.