Byłyśmy nękane, dlatego chcemy poznać szczegóły działania byłego rządu wobec nas - mówią RMF FM pielęgniarki, które latem ubiegłego roku okupowały pomieszczenie w Kancelarii premiera. Dlatego wysłały list do ministra sprawiedliwości, którym proszą o wyjaśnienia w tej sprawie.

REKLAMA

Jak twierdzi Longina Kaczmarska, z którą rozmawiał reporter RMF FM, jeden z aspektów tego nękania to zagłuszanie rozmów telefonicznych. Dopiero w ostatnich dniach stało się jasne, że rząd zdecydował o wykorzystaniu specjalistycznej aparatury, która odcięła łączność komórkową w pomieszczeniu, gdzie przebywały.

Chcemy się dowiedzieć, czy to działanie pola elektromagnetycznego miało jakikolwiek niekorzystny wpływ na nasze zdrowie. Longina Kaczmarska wspomina też wizyty - jak wówczas informowano pielęgniarki - społecznych mediatorów. Według niej, chodziło o wywarcie na nich potężnej presji psychicznej: Dziwni ludzie, tylko wymieniali się. Ciągle pytali, jakie my mamy problemy. W dzień i w nocy. Jeśli goście przychodzi i siedzą godzina druga, trzecia i ciągle pytają o to samo, to myślę, że to było dręczenie.

Szef Kancelarii Premiera Tomasz Arabski ujawnił RMF FM, że w Kancelarii znaleziono dokument sporządzony podczas pielęgniarskiego protestu przez pracownice Biura Ochrony Kancelarii: Te pracownice Biura Ochrony – bo to były panie – przebywając w tym pomieszczeniu, sporządzały w miarę precyzyjny dokument będący kalendarium zdarzeń. Ma to charakter osobisty. Ja tego nie czytałem, przeglądałem to bardzo pobieżnie. Uważam, że może on być istotny w śledztwie, ale nie wiem - powiedział nam Tomasz Arabski.

Sprawą zagłuszania pielęgniarek zajmuje się już stołeczna prokuratura okręgowa. Wniosek w tej sprawie złożył szef MSWiA.