Grupa członków nowej Krajowej Rady Sądownictwa znalazła sposób na łatwe dorobienie do pensji. Chodzi o pobieranie dodatkowych diet za pracę w komisjach działających przy KRS. Pięć z nich od lat zwoływano wyłącznie przy okazji posiedzeń plenarnych Rady, ale od lipca zaczęły obradować również w innych terminach. Dlaczego? Bo w czerwcu weszła w życie pandemiczna uchwała, która umożliwiła zdalne obrady. Jako pierwszy o sprawie poinformował "Dziennik Gazeta Prawna" – według informacji gazety od lipca odbyło się 18 dodatkowych posiedzeń różnych komisji, za które ich uczestnikom wypłacono ponad 120 tysięcy złotych. Jak ujawnia nasz dziennikarz Patryk Michalski, skala tego procederu jest jednak większa.

REKLAMA

W ciągu niespełna pięciu ostatnich miesięcy zwołano łącznie aż 26 posiedzeń komisji: bibliotecznej oraz ds. ochrony danych osobowych, reformy wymiaru sprawiedliwości, kontaktów międzynarodowych i etyki. To oznacza, że łączny koszt dodatkowych posiedzeń powinien być wyższy - ponad 160 000 złotych, jednak przewodniczący Leszek Mazur zablokował wypłatę 51 diet za 7 posiedzeń na łączną kwotę ponad 49 000 złotych.

Rekordziści - sędziowie Dariusz Drajewicz i Maciej Nawacki - w taki sposób dorobili sobie ponad 20 000 złotych brutto. Dotychczas wypłacono im kolejno 16 500 i 17 500 złotych.

"Budżet rady jest zagrożony"

Drenowanie budżetu KRS przez niektórych jej członków zwróciło uwagę przewodniczącego. Leszek Mazur na grudniowym posiedzeniu plenarnym wprost przyznał, że "budżet rady jest zagrożony", dlatego złożył wniosek o pilną zmianę w regulaminie KRS, żeby to on mógł wyznaczać terminy posiedzeń poszczególnych komisji.

Sędzia przekonywał, że skutek finansowy niespotykanej dotąd organizacji pracy jest "dosyć dewastujący" i dalsze działanie w takim trybie spowoduje, że budżet na przyszły rok wyczerpie się w sierpniu lub wrześniu. Zmianom w regulaminie, które zablokowałyby możliwość pobierania dodatkowych diet, wielokrotnie sprzeciwiał się temu sędzia Maciej Nawacki.

Czołowi beneficjenci przeciwko zmianom regulaminu

Tak się składa, że to właśnie sędzia Nawacki jest jednym z największych beneficjentów tego systemu. Przypomnijmy - Maciej Nawacki to prezes sądu okręgowego w Olsztynie, który zasłynął podarciem uchwał olsztyńskich sędziów, które dotyczyły żądania dymisji nowej KRS oraz zablokowania powrotu do pracy Pawła Juszczyszyna - sędziego, który wezwał Kancelarię Sejmu do ujawnienia list poparcia do KRS.

Nawacki wziął udział w 23 z 26 wszystkich dodatkowych posiedzeń komisji (bibliotecznej, ds. ochrony danych osobowych, reformy wymiaru sprawiedliwości i etyki) dzięki czemu od lipca do grudnia powinien dostać 22 241 złotych dodatkowych diet.

Mam dużo argumentów, które są przeciwne tej koncepcji [zmiany regulaminu - red.], nie mamy opracowań na piśmie, będziemy starali się dociec, jakie przesłanki leżały ku temu, żeby dokonać zmian: komisje nie zbierają się zbyt często? Być może trzeba zintensyfikować te prace? - dopytywał sędzia Nawacki. Kiedy ta argumentacja okazała się bezskuteczna, a Leszek Mazur ostrzegał przed wyczerpaniem przyszłorocznego budżetu w sierpniu lub wrześniu, Nawacki stwierdził z przekąsem "projekt jest na tyle pilny, że pieniędzy w budżecie zabraknie w sierpniu, wrześniu, czyli mamy jeszcze kilka ładnych miesięcy na przeprocedowanie zmian". Tłumaczył też, że spotkania komisji w dniu posiedzeń plenarnych nie są możliwe ze względu na inne obowiązki sędziów.

Dodatkowych wyjaśnień na piśmie w sprawie zmiany regulaminu zażądał również Jarosław Dudzicz, który wziął udział w 15 z 26 wszystkich dodatkowych komisji, dzięki czemu na jego konto powinno wpłynąć 14 505 złotych. To sędzia, który według "Gazety Wyborczej" przed laty miał być autorem internetowych antysemickich wpisów. Śledztwo w tej sprawie - bez znanych efektów - trwa od dwóch lat.

Krytyczną opinię wyraził również Jędrzej Kondek, który wziął udział w 19 z 26 wszystkich dodatkowych posiedzeń komisji, dzięki czemu powinien otrzymać 18 373 złotych.

Mamy problem budżetowy i problem działania komisji, niekoniecznie trzeba te problemy ze sobą łączyć. Komisje zaczęły się zbierać poza terminami obrad plenarnych, kiedy pojawiła się możliwość zbierania w sposób zdalny - mówił. Sędzia w obronie zwoływania komisji ujawnił, jak w jeszcze inny sposób członkowie rady mogą dostać dodatkową dietę.

Kolejnym beneficjentem nowego trybu pracy jest poseł Arkadiusz Mularczyk z Prawa i Sprawiedliwości, który wziął udział w 17 z 26 wszystkich dodatkowych posiedzeń komisji, dzięki czemu na jego konto powinno trafić niemal 15 500 złotych.

Regulamin zmieniony

Po awanturze o pieniądze, do której doszło 11 grudnia, większość członków rady zagłosowała jednak za zmianą regulaminu, dzięki czemu od tej pory to przewodniczący KRS będzie wyznaczał terminy posiedzeń komisji. W ten sposób proceder pobierania dodatkowych diet został zablokowany.

Leszek Mazur, kiedy zorientował się, że do takich praktyk dochodzi, zablokował wypłatę 51 diet za część posiedzeń w listopadzie i grudniu na łączną kwotę niemal 50 000 złotych. W kierownictwie Rady trwa dyskusja, czy środki mogą być trwale zablokowane, czy Rada je wypłaci. Nadzwyczaj aktywni członkowie Rady będą mogli walczyć o wypłatę zablokowanych środków przed sądem pracy.