Pakistan dostarczał Korei Północnej technologię niezbędną do realizacji programu nuklearnego - tak twierdzi amerykańska administracja. A Pakistan to obecnie jeden z sojuszników Amerykanów w wojnie z terroryzmem. Korea Północna natomiast należy do państw zaliczanych przez władze Stanów Zjednoczonych do tak zwanej "osi zła".

REKLAMA

Współpraca między Phenianem a Islambadem prawdopodobnie rozpoczęła się w 1997 roku, dwa lata przed przejęciem władzy przez obecnego prezydenta Pakistanu Perveza Musharrafa. Pakistan dostarczył instalacje do wzbogacania uranu, być może także wiedzę swych specjalistów w zamian za systemy rakietowe, które pozwoliły mu zniwelować przewagę arsenału nuklearnego Indii. Co szczególnie ciekawe - owa współpraca trwała jeszcze po 11 września minionego roku, kiedy Pakistan stał się podstawowym sojusznikiem Ameryki w wojnie z terroryzmem. Zdaniem Amerykanów Chiny i Rosja także – choć w mniejszym zakresie – dostarczały Phenianowi technologii niezbędnych do rozwijania programu nuklearnego.

Rosjanie natomiast zaprzeczają, że współpracowali z Koreą Północną i to nawet w ramach pokojowych programów atomowych od 1993 roku. Minister spraw zagranicznych Igor Iwanow na dzisiejszej konferencji prasowej powiedział ,że Moskwa na razie nie ma obiektywnych informacji na temat tego, co dzieje się w Phenianie. Wiadomo tylko to, co powiedziano w Waszyngtonie.

Administracja Busha dowiedziała się o programie nuklearnym Korei Północnej na początku tego miesiąca. Ujawniła to jednak dopiero po 12 dniach. Biały Dom twierdzi, że ten czas był niezbędny na konsultacje z sojusznikami, między innymi Koreą Południową i Japonią, a także dyskusje z kongresmanami co do możliwej formy reakcji. Krytycy obecnej administracji uważają jednak, że tak naprawdę chodziło o to, by nie komplikować trwających w Kongresie i Narodach Zjednoczonych dyskusji na temat rezolucji w sprawie Iraku

Cały świat zastanawia się, czy teraz można się spodziewać jakichś zmian w polityce wobec Bagdadu? Zdaniem komentatorów te rewelacje komplikują życie administracji, lecz raczej nie zmienia decyzji o tym, co zrobić w sprawie Saddama Husajna. Niektórzy twierdzą nawet, że to tylko wzmocni przekonanie, że liderom krajów „osi zła” nie można ufać i może w sumie pomóc w utrzymaniu twardego kursu w sprawie Iraku.

18:00