Uwaga! Kolejni oszuści próbują wyłudzić pieniądze od przedsiębiorców w całym kraju. Tym razem podają się za pracowników sanepidu i żądają zapłaty za kontrolę. Główny Inspektor Sanitarny zapewnia, że nie ma z tym nic wspólnego.

REKLAMA

Na każdym wezwaniu jest ta sama kwota do zapłaty - 135 złotych. Na kopercie jest pieczątka nadania z Krakowa. Właściciel małej cukierni ze Śląska, który dostał już takie wezwanie zauważył też dopisek: "Do rąk własnych". Urzędowe pismo podpisał urzędnik "drugiej izby kontrolnej referatu inspekcji sanitarnej". Widnieje tam nazwisko Dorota Jurek, a obok pieczęć z orłem.

Komórki organizacyjne nazwie 'Referat Inspekcji Sanitarnej II izba kontrolna' nie istnieją w strukturze Państwowej Inspekcji Sanitarnej, zatem każde pismo z tak oznaczonym nadawcą jest sfałszowane - wyjaśnia w specjalnym komunikacie Główny Inspektor Sanitarny. Nikt nie zna też pracownika o nazwisku Dorota Jurek. Dlatego każdy taki przypadek najlepiej od razu zgłaszać policji.

W ubiegłym roku prokuratura w Katowicach wszczęła śledztwo w podobnej sprawie. Prywatni przedsiębiorcy dostawali wówczas wezwania do wpłacenia 115 złotych za wpis do specjalnego rejestru. Jego właściciel usłyszał już zarzut i stanie przed sądem. Śledztwo jednak wciąż trwa, bo pokrzywdzonych są setki, a wszyscy muszą zostać przesłuchani.

(bs)