Nie ma planów destabilizacji sytuacji w Czarnogórze - zapewniają prezydent Jugoslawii Vojislav Kosztunica i premier Serbii Zoran Dzindzic. Według nich, władze Czarnogóry sugerują, że rządząca w Serbii demokratyczna koalicja DOS i federalna armia zamierzają doprowadzić do zaostrzenia sytuacji w tej republice po wyborach, zaplanowanych za dziewięć dni.

REKLAMA

Prezydent Vojislav Kosztunica oraz premier Zoran Dzindzic zapewniają we wspólnym oświadczeniu, że rozpowszechniane przez władze Czarnogóry pogłoski są wyssane z palca. Nie ma mowy o jakiejkolwiek destabilizacji. Ani DOS, ani federalna władza nie mieszały się ani nie zamierzają się mieszać w wewnętrzne sprawy Czarnogóry. Kosztunica i Dzindzić dodają, że Czarnogórcy sami muszą zadecydować o swojej przyszłości. Chociaż Belgrad nie ukrywa, że nie chce rozpadu federacji i miejsce Czarnogóry widzi we wspólnej Jugosławii. Tymczasem z sondaży wynika, że wybory wygra partia prezydenta Djukanovicia, a to znaczy, że jeszcze w tym roku odbędzie się referendum o opuszczenie przez republikę Federacji. Niepodległość to główne hasło wyborcze Djukanovicia. A więc zwycięstwo jego partii będzie równoważne z secesją. Serbom takie rozwiązanie się nie podoba i im bliżej wyborów tym bardziej gorące dysputy w obu federacyjnych krajach.

Prezydent Czarnogóry Milo Djukanović jest poważnie zawiedziony stanowiskiem Zachodu w sprawie przyszłości republiki. Grupa Kontaktowa, zajmująca się byłą Jugosławią, twardo opowiada się za dalszym funkcjonowaniem federacji Serbii i Czarnogóry, podczas gdy Djukanovic i jego ugrupowanie "Zwycięstwo Czarnogóry" chcą pełnej niepodległości. Prezydent Djukanović nie ukrywa rozczarowania Zachodem, tym bardziej, że to właśnie Zachód podczas reżimu Miloszevicia szukał porozumienia z Czarnogórą i obiecywał poparcie w dążeniu do niepodległości. Teraz gdy ponad połowa Czarnogórców chce zerwać Federację, stanowisko grupy kontaktowej to bardzo bolesny cios w prezydenta. Milo Djukanović uważa, że Zachód obecnie paradoksalnie popiera obecny Serbski Nacjonalizm. Według prezydenta może on odrodzić się właśnie w Czarnogórze. O losach tej republiki zdecydują wybory parlamentarne 22 kwietnia. Jeżeli ugrupowanie Djukanovicia pokona sprzyjających Belgradowi socjalistów – jeszcze w tym roku odbędzie się referendum w sprawie niepodległości. Na razie wszystko wskazuje na to, że mimo sprzeciwów zachodu, ponad połowa wyborców poprze secesję. Posłuchaj relacji specjalnego wysłannika radia RMF FM Jana Mikruty:

11:40