59-latek żyje w mieszkaniu, w którym zimą temperatura spada do 12 stopni. Od kilku lat nie ma tam ogrzewania. Nie ma też ciepłej wody. Pan Andrzej jest morsem. Ale takim, którego największym marzeniem jest kąpiel w ciepłej wodzie. Taki paradoks. Jest weganinem, który uwielbia schabowego bez panierki. Częściej od kotleta miewał jednego pomidora na dwa dni – i nic więcej.
Życie pana Andrzeja to równocześnie sztuka przetrwania i sztuka tworzenia. W lodowatym mieszkaniu pisze sztuki teatralne dla Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Jego teksty są na wskroś współczesne, choć codzienność przypomina warunki z dawnych epok - brakuje tylko świeczki na biurku. Pan Andrzej żyje jednak tu i teraz, w centrum nowoczesnego miasta z turystycznych folderów. Kilka minut spaceru od jego drzwi ludzie płacą za kawę więcej niż wynosi jego kilkudniowy budżet na życie. Po opłaceniu czynszu, zostaje mu 162 zł na miesiąc.
Pan Andrzej prowadzi życie offline. Nie tylko nie płaci gotówką, nie płaci też kartą ani telefonem. Nigdzie nie zostawia po sobie śladów. Nie widzi go nawet państwo.
W Polsce istnieje miejsce, w którym mieszkają ludzie - za bogaci na wsparcie socjalne, ale za biedni, by godnie żyć. Liczba osób żyjących w dramatycznej sytuacji jest większa niż tych, które kwalifikują się do pomocy społecznej. To szara strefa ubóstwa. Pan Andrzej żyje w niej razem z ponad milionem innych Polaków - na granicy, gdzie kończy się bezpieczeństwo, a zaczyna codzienne przetrwanie. Takim osobom pomaga Szlachetna Paczka.
Przekaż 1,5% podatku na pomoc tysiącom potrzebujących, których Szlachetna Paczka zna z imienia. NR KRS 0000050905 (Stowarzyszenie WIOSNA, które organizuje Paczkę)
Wejdź na www.szlachetnapaczka.pl/jedenprocent
Gdy zapytano pana Andrzeja o największe marzenie, odpowiedział: Szczerze? Posiedziałbym sobie w wannie. Zrobiłbym to, co mój tata robił. Poszedłbym spać w ciepłej wodzie.
W jego mieszkaniu zimno nie jest gościem - a współlokatorem, który nie chce się wyprowadzić. W nocy pan Andrzej budzi się po trzech godzinach snu. Nie z powodu hałasu, a zimna. Wstaje, chodzi po pokoju, rusza rękami, oddycha głębiej. Ciało musi przypomnieć sobie, że żyje.
Wszystko zaczęło się w młodości, od poważnego urazu kręgosłupa podczas służby wojskowej. Od tamtej pory życie pana Andrzeja stało się długą, cichą walką o sprawność. Mimo bólu pracował, często fizycznie, ponad siły, w warunkach obciążających organizm i w kontakcie z substancjami chemicznymi. Z czasem ciało zaczęło odmawiać posłuszeństwa.
Dziś przewlekły ból kręgosłupa i problemy ze stawami wyznaczają granice jego możliwości. Ma orzeczenie o niepełnosprawności na stałe.
Jego codzienność zależy od życzliwości innych ludzi i wsparcia organizacji pomocowych. Dzięki nim ma co jeść.
Mimo tych przeciwności pan Andrzej stara się być niezależny i aktywnie szuka pracy, która nie kolidowałaby z jego stanem zdrowia - marzy o zatrudnieniu jako portier albo ochroniarz budynków.
Tuż obok istnieje drugi świat, niewidoczny na pierwszy rzut oka - to bogaty świat wewnętrzny.
Wyspowiadałem się przed sobą i dałem sobie rozgrzeszenie. Polubiłem siebie. O! To jest najważniejsze. Polubiłem siebie, takiego jaki jestem - wyjawił.
Do tego miejsca dochodził długo. Miesiące rozmyślań przyniosły wniosek prosty, ale ostateczny: Nie można winić innych za swoje niepowodzenia.
W tym drugim świecie pan Andrzej jest autorem sztuk teatralnych dla Uniwersytetu Trzeciego Wieku: tworzy dialogi, buduje postaci, opowiada historie. Tam nie obowiązują ograniczenia ciała ani temperatury. Odzyskuje sprawczość - a jego życie przestaje być jedynie sztuką przetrwania i staje się sztuką tworzenia.
Kiedy Wolontariusze Szlachetnej Paczki po raz pierwszy weszli do mieszkania pana Andrzeja, w listopadowy wieczór, od razu poczuli to, czego brakowało najbardziej - ciepła. Jeden element mógł zmienić wszystko: piec, który ogrzałby wychłodzone pokoje i przywrócił ciepłą wodę. Zauważyli też ściany proszące o odświeżenie i drobne usterki, które od dawna czekały na naprawę. Chęci były. Brakowało środków.
W rozmowie z Wolontariuszami okazało się także, że pan Andrzej nie ma okularów progresywnych. Z wadą minus sześć świat już dawno przestał być dla niego wyraźny, a koszt nowych szkieł pozostawał poza jego zasięgiem.
Zmiana w życiu seniora przyszła w grudniu, podczas Weekendu Cudów. Wraz z paczkami od darczyńcy do jego mieszkania trafiło coś więcej niż konkretne przedmioty. Pojawiło się ciepło - dosłownie i w przenośni.
Szlachetna Paczka to szansa na powrót do życia, na odbicie się. Daje nie tylko pomoc, ale też wiarę w ludzi. Wiarę, że może być lepiej - mówi pan Andrzej.
O wizycie Wolontariuszy napisał do swojego 18-letniego syna, z którym łączy go miłość m.in. do muzyki rockowej. Odpowiedź od syna przyszła szybko: Miałeś rację. Dobro kiedyś wraca.
Tylko w poprzednim roku wsparcie Szlachetnej Paczki dotarło do blisko 20 tys. rodzin. Przekazując 1,5% swojego podatku Szlachetnej Paczce, dajesz wsparcie finansowe na zorganizowanie kolejnej edycji programu, by pomoc trafiła do tych, którzy jej najbardziej potrzebują.
Jeżeli chcesz wesprzeć organizację, która pomaga konkretnym osobom, znanym jej z imienia oraz osobistej historii, i równocześnie przyczynić się do wprowadzenia realnej zmiany społecznej na dużą skalę, wpisz w swoim zeznaniu podatkowym numer KRS Stowarzyszenia WIOSNA (które realizuje Szlachetną Paczkę): 00 00 05 09 05.
Wejdź na www.szlachetnapaczka.pl/jedenprocent
Autorka: Magdalena Bogusz