​Zmiana opon zimowych na letnie to coroczny dylemat wielu kierowców. Sztywne trzymanie się kalendarza nie jest najlepszym rozwiązaniem. Kluczowa jest temperatura na zewnątrz, a zwłaszcza konkretna wartość na termometrze.

REKLAMA

Choć w Polsce nie ma prawnego obowiązku zmiany opon na letnie, to wielu producentów samochodów i opon rekomenduje dostosowanie ogumienia do sezonu.

Odpowiednie opony to nie tylko kwestia bezpieczeństwa, ale także oszczędności - jazda na zimówkach latem zwiększa zużycie paliwa i przyspiesza ścieranie bieżnika.

Kluczowa jest temperatura

Niemieccy kierowcy, zwłaszcza ci starszej daty, od lat kierują się prostą zasadą: "von O bis O", czyli "od O do O" - zimowe opony zakładają w październiku (Oktober), a zmieniają je na letnie w okolicach Wielkanocy (Ostern). Trzymanie się takiego sztywnego schematu nie jest jednak najlepszym rozwiązaniem.

Warto śledzić prognozy pogody i brać pod uwagę lokalne warunki. W niektórych regionach Polski wiosenne przymrozki mogą utrzymywać się nawet do połowy kwietnia. Eksperci radzą, by nie spieszyć się z wymianą, jeśli w prognozach pojawiają się zapowiedzi powrotu niskich temperatur i przelotnych opadów śniegu.

Najważniejszym czynnikiem decydującym o zmianie opon jest temperatura - specjaliści zalecają, by rozważyć wymianę ogumienia, gdy średnia dobowa temperatura przekracza 7 stopni Celsjusza.

Poniżej tej wartości mieszanka gumowa w oponach letnich twardnieje, co pogarsza przyczepność i wydłuża drogę hamowania. Z kolei opony zimowe w wyższych temperaturach szybciej się zużywają i nie zapewniają optymalnych osiągów.

Lepiej nie czekać do ostatniej chwili

Choć z wymianą opon nie należy się spieszyć, to wiosną jest to bardzo popularna usługa, dlatego warto umówić się na wizytę w serwisie z wyprzedzeniem, by uniknąć długiego oczekiwania.