"Skoro dramatycznie brakuje pieniędzy na leczenie szpitalne, sięgnijmy po pieniądze z refundacji leków". Radni Mazowsza piszą list do premiera i ministra zdrowia, by wykorzystać oszczędności, które powstały dzięki nowej ustawie refundacyjnej. Ale bez zmian w ustawie nie ma możliwości, żeby po te pieniądze sięgnąć.

REKLAMA

Pieniądze na refundacje leków są w oddzielnej szufladzie NFZ. To zgodnie z ustawą refundacyjną 17 procent planu finansowego Funduszu. W tym roku to około 10 mld rocznie. Eksperci szacują, że w wyniku ustawy refundacyjnej - tańszych leków, ale także tego, że mniej recept wykupujemy - fundusz nie wyda około 2 miliardów. Dlatego radni z Mazowsza uważają, że te pieniądze powinny otrzymać szpitale za nadwykonania.

"W planie finansowym Narodowego Funduszu Zdrowia pozostanie około 1,7 mld zł środków niewykorzystanych na refundację, które jeszcze w 2012 r. mogłyby być przeznaczone na pokrycie kosztów świadczeń opieki zdrowotnej, których finansowanie jest niewystarczające, oraz na świadczenia opieki zdrowotnej, których koszty zostały już poniesione przez placówki medyczne" - piszą radni Mazowsza w liście do premiera i ministra zdrowia.

Na ustawowy zakaz dysponowania środkami zaoszczędzonymi na refundacji leków zwracał uwagę też szef mazowieckiego oddziału NFZ Adam Twarowski. Nie mogę przesunąć środków z refundacji na świadczenia medyczne. Mimo że mam tam pewne oszczędności. Ale przepisy na to nie pozwalają - tłumaczył Twardowski.

Minister zdrowia z decyzją czeka na wyliczenia, ile faktycznie zostało pieniędzy przeznaczonych na refundacje leków. Chcemy policzyć środki na dzień 31 grudnia i przeanalizować raz jeszcze mechanizm refundacyjny. Musimy policzyć co do grosza, co do złotówki. Jak policzmy, to podejmiemy decyzje - mówi Bartosz Arłukowicz. Minister nie chce na razie komentować, czy w ogóle dopuszcza nowelizacje ustawy refundacyjnej, tak by umożliwić inne wykorzystanie pieniędzy "zaszufladkowanych" na leki.

Wyliczenia Ministerstwa Zdrowia i NFZ mają zostać przeprowadzone dopiero po 31 grudnia. Wtedy szpitale będą już dysponować nowymi kontaktami, a zaoszczędzone pieniądze będą mogły co najwyżej ratować przyszłoroczny budżet Narodowego Funduszu Zdrowia.