Stołeczni i poznańscy policjanci zatrzymali Piotra R. - mężczyznę, który w spektakularny sposób uciekł funkcjonariuszom, gdy 10 dni temu z prokuratury pod ich eskortą trafił do stołecznego szpitala na Banacha - dowiedzieli się reporterzy śledczy RMF FM. Wraz z Piotrem R. wpadli jego trzej wspólnicy. Piotr R., który na koncie ma oszustwa i wyłudzenia, był ścigany w całej Polsce, także przez "łowców cieni" - specjalny wydział CBŚP.

REKLAMA

W akcję zatrzymań poza stołecznymi policjantami zaangażowani byli funkcjonariusze ze specjalnej grupy poszukiwawczej z Poznania, a także antyterroryści. Policjanci ustalili, że zbieg uciekł samochodem do Poznania. Dlatego zaangażowano tamtejszych policjantów ze specjalistycznej grupy, która w lutym ub. roku brała udział w zatrzymaniu Kajetana P. na Malcie.

Piotr R. z Poznania wyjechał przez Bydgoszcz do Trójmiasta. Tam zdecydowano się go zatrzymać.

Piotr R. wpadł w jednym z gdańskich hoteli. Zameldował się tam na belgijski dowód tożsamości. W zatrzymaniu brali udział antyterroryści - w pokoju podejrzanego znaleziono naładowaną broń palną, amunicję, a pod materacem ukrył ponad 10 tys. złotych. Wszystkie te przedmioty oraz pieniądze zostały zabezpieczone.

Z kolei dwaj wspólnicy wpadli w okolicy Siedlec - jeden z nich to napastnik, który sterroryzował w szpitalu policjanta. Trzeci z pomocników został zatrzymany w Ożarowie Mazowieckim - ten mężczyzna odpowiadał za transport po ucieczce.

Piotr R. uciekł policjantom ze szpitala przy Banacha w Warszawie w piątek 26 maja. Wcześniej, przed wizytą w placówce, zeznawał w prokuraturze. Był świadkiem w sprawie dotyczącej oszustw, prowadzonej przez Prokuraturę Rejonową Warszawa-Śródmieście. Po zakończeniu przesłuchania - zamiast do aresztu śledczego, gdzie był osadzony - przewieziono go do szpitala.

42-latek miał w czasie przesłuchania w prokuraturze powiedzieć, że źle się czuje - i dlatego trafił na Banacha na rutynowe badania.

Mężczyzna był konwojowany przez grupę policjantów, ale mimo to udało mu się uciec z budynku szpitala. Nieznany mężczyzna sterroryzował bronią konwojenta, po czym skazany wraz z napastnikiem uciekli samochodem.

Okoliczności ucieczki 42-latka bada prokuratura ze stołecznej Ochoty. Zabezpieczono m.in. monitoring ze szpitala i przesłuchano świadków. Śledczy muszą ustalić, czy to była od dawna planowana akcja, a na taką wygląda. Zagadką pozostaje, skąd wspólnik lub wspólnicy wiedzieli o przesłuchaniu w prokuraturze, a także o przewiezieniu mężczyzny do szpitala. Jak dowiedział się dziennikarz RMF FM, w tej sprawie przesłuchano już prokurator prowadzącą śledztwo.

Według informacji naszego reportera, sprawdzane będzie, czy informacja o tych czynnościach mogła wypłynąć z zakładu karnego, od konwojentów, a także pogotowia. Jest podejrzenie, że budynek prokuratury był obserwowany.

Zachowanie konwojentów bada także wydział kontroli wewnętrznej w stołecznej policji.

Uciekinier odsiadywał 7 lat więzienia za wyłudzenia oraz oszustwa.

(mpw)