W Tatrach odbyły się pierwsze testy prototypowego wozu ze wspomaganiem elektrycznym. Takie rozwiązanie miałoby służyć odciążeniu koni pracujących na trasie do Morskiego Oka.

REKLAMA

/ Maciej Pałahicki RMF FM / RMF FM
/ Maciej Pałahicki RMF FM / RMF FM
/ Maciej Pałahicki RMF FM / RMF FM
/ Maciej Pałahicki RMF FM / RMF FM

W lutym Tatrzański Park Narodowy ogłosił przetarg na wykonanie prototypu pojazdu zaprzęgowego ze wspomaganiem elektrycznym. Jego budowa zajęła wykonawcy kilka miesięcy. Zgodnie z wytycznymi prototyp jest wyposażony w system, który pracuje automatycznie, samodzielnie dobierając odpowiednią moc w oparciu o czujniki sił działających na konie pracujące w zaprzęgu. Silnik ma wyeliminować obciążenia wynikające z nachylenia terenu.

Pomysł na budowę i testy wozu ze wspomaganiem elektrycznym zrodził się już dość dawno. Przedsięwzięcie od początku budziło pewne kontrowersje – jednym się spodobało, drugim mniej, np. ze względu na koszty budowy, czy tak jak w przypadku organizacji Viva! ze względu na zastrzeżenia co do jego prawidłowego działania. Dokładniej – obawiali się tego czy fiakrzy ze wspomagania będą rzeczywiście korzystać. Myślę, że te wątpliwości rozwialiśmy – system jest autonomiczny, będzie włączał się sam i będzie niezależny od kierującego pojazdem. Na tym nam zależało - mówi Szymon Ziobrowski, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Pierwszego dnia testy odbywały się w Bukowinie Tatrzańskiej, na drogach o zróżnicowanym nachyleniu, niekiedy znacznie przewyższającym nachylenia występujące na trasie do Morskiego Oka. Ponieważ automatyka wozu skonfigurowana była pod nachylenie szlaku, miejscami występowały problemy techniczne. Jednak drugiego dnia, kiedy testy odbywały się na trasie do Morskiego Oka, system działał prawidłowo, osiągając 100 proc. swoich możliwości tylko na krótkich, najbardziej stromych fragmentach szlaku. Podczas testów obciążenie wozów odpowiadało regulaminowemu (13 osób plus powożący).

Pierwsze testy wypadły obiecująco, oczywiście pojawiły się pewne kwestie wymagające dopracowania, ale zbudowanie tego prototypu uważam za sukces. Mam nadzieję, że jeśli uda się to rozwiązanie wprowadzić w życie, rozwieje to już na dobre wszelkie wątpliwości dotyczące tego czy konie w Morskim Oku pracują ponad siły. Przed nami dalszy ciąg testów. Wóz ma być sprawdzany w każdych warunkach atmosferycznych, również zimą, wiosną i latem. Dopiero jeśli sprawdzi się w 100 proc. zostanie zakupiony przez Park i fiakrów - mówi Ziobrowski.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

(mpw)