Ewangelia mówi, że przybyli ze wschodu, bo na niebie ujrzeli zapowiadającą narodziny wyjątkowego dziecka gwiazdę. W Betlejem w Judei, dokąd zaprowadziła ich owa gwiazda odnaleźli chłopca i jego matkę. Św. Mateusz napisał, że mędrcy "padli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę." W RMF FM z bliska przyglądamy się podarkom, jakie według biblijnej tradycji Trzej Mędrcy wręczyli Jezusowi.

REKLAMA

Kim byli biblijni trzej królowie?

O ile ofiarowane przez trzech mędrców złoto nie budzi żadnej wątpliwości, wszak to drogocenny kruszec uznawany od wieków za symbol bogactwa, o tyle dwa pozostałe dary to dla współczesnego Europejczyka zagwozdka.

Tymczasem mirra i kadzidło to najcenniejsze, co Bliski Wschód i Arabia miały na początku naszej ery do zaoferowania. Produkty tak luksusowe, że ich wartość przeliczano na złoto 1:1.

Stosowano je w wielu obrzędach, ceniono jako odświeżacz powietrza, wykorzystywano lecznicze właściwości. Dziś już nie są warte krocie, a sposób użycia prawdziwego kadzidła i mirry odszedł w niepamięć.

Kadzidło

Kadzidło, które w podarku otrzymał Jezus, nie ma wiele wspólnego ze znanym z kościołów zapachem spalanej tam mieszanki. Ma ciężki, orientalny, słodki zapach. Kadzidło jest tak naprawdę żywicą pozyskiwaną z drzewa kadzidłowego. Roślina ta naturalnie rośnie w Indiach, na Półwyspie Arabskim, Bliskim Wschodzie i w północnej Afryce.

Młodsze rośliny to średniej wielkości krzewy, starsze egzemplarze dopiero przypominają drzewa, mają wąskie, zielone liście. Szczególnie cenna jest natomiast ich żywica. Ponieważ jej pozyskanie było pracochłonne, żywica kadzidłowca osiągała astronomiczne ceny.

Grecki historyk Herodot opisywał zbiory kadzidła jako proces trudny i niebezpieczny. Twierdził, że drzew strzegły smoki, które najpierw musiały zostać przepędzone przez zbieraczy.

To był jeden z topowych produktów eksportowych Arabii. Dwa razy do roku był on zbierany przez Beduinów i eksportowany na cały ówczesny świat: od Mezopotamii, aż nawet po Persję, do Egiptu i aż po Rzym - mówi prof. Piotr Briks, historyk z Uniwersytetu Szczecińskiego, specjalizujący się w historii i kulturze Bliskiego Wschodu.

Przekazy kronikarzy mówią, że kadzidło było dosłownie na wagę złota, to znaczy, że za gram esencjonalnej żywicy płacono jej równowartość w złotym kruszcu. Na podstawie danych historycznych szacujemy eksport kadzidła do Mezopotamii na około 35 ton rocznie. W takich ilościach w mezopotamskich świątyniach kadzidło było spalane - mówi prof. Piotr Briks.

Kadzidło nie było jedynie wykorzystywane w świątyniach, gdzie wierzono, że pięknie pachnący dym odstraszał złe duchy.

Wysuszona żywica była wykorzystywana jako lek, miała pomagać na ból stawów, poprawiać krążenie, łagodzić gorączkę i kaszel i korzystnie działać na cerę. W Rzymie kadzidło zrobiło furorę jako odświeżacz powietrza w rezydencjach bogatych obywateli.

Trzeba pamiętać, że starożytny Rzym był niesamowicie zasmrodzony. Nie było wtedy kanalizacji, więc wszelkie nieczystości dosłownie gniły na ulicach. Miasto zasmradzali też na przykład garbarze i inni wytwórcy. Do czasu, gdy pojawiło się tam to arabskie kadzidło, oczywiście trafiło do najbogatszych domów, do odświeżania powietrza używano bazylii albo tymianku, bardzo słabych zapachów. Kadzidło miało dla odmiany bardzo silny zapach i zabijało nieprzyjemny zapach, który dochodził z zewnątrz - opowiada prof. Briks.

Jak się okazuje, rzadko jednak spalano czystą żywicę kadzidłowca. Na jej podstawie tworzono aromatycznie mieszanki. Talmud mówi, że składników kadzidła było od 4 do 16. To ma znaczenie symboliczne. Liczba 4 oznaczała całość świata, w związku z tym na kadzidło składało się wszystko, co w świecie było najlepsze, aż do kwadratu - tłumaczy prof. Briks.

Jak wygląda czyste kadzidło? Można je dostać pod różnymi postaciami. Ta podstawowa to przypominające bursztyn, żółtokremowe kryształki. Dużo mniej twarde niż bursztyn. Do spalania używana jest mocno wysuszona żywica.

Można też kupić kadzidło sproszkowane. Żywicę kadzidłowca odkrywa na nowo przemysł kosmetyczny. Jest ona składnikiem mydeł, maści i kremów, można też znaleźć na przykład tabletki zawierające ten specyfik.

Mirra

Tajemnicza mirra to specyfik bardzo podobny do kadzidła. Również jest żywicą drzewa, choć innego gatunku. Pozyskiwana jest z balsamowców, które podobnie jak kadzidłowce są krzewami lub średniej wielkości kolczastymi drzewami.

Balsamowiec mirra, zwany również mirakiem abisyńskim, pochodzi z Półwyspu Arabskiego, rośnie też we wschodniej Afryce. Z pęknięć w korze wydobywa się wonna żywica, od tysięcy lat zbierana dla zapachowych właściwości.

Użycie mirry zostało poświadczone już ponad 3 tysiące lat p.n.e. w egipskich mumiach - mówi historyk, prof. Piotr Briks. Mirra była używana rzadziej od kadzidła, choć wartość rynkowa obu produktów była bardzo zbliżona.

Mirra była wykorzystywana głównie do balsamowania zwłok. Według Starego Testamentu była też składnikiem oleju wykorzystywanego do namaszczeń.

Korzystano też z jej prozdrowotnych właściwości. Mirry używano jako środka przeciwbólowego, do leczenia ran, służyła też do pielęgnacji zębów. Ale nie tylko. Mirra była na przykład dodawana do olejków używanych przy wmasowywaniu w ciała podczas orgii organizowanych przez cesarzy Nerona czy Heliogabala. W ich opisach orgii zachowała się taka informacja. Z drugiego bieguna, mirrę dodawano do wina dla skazańców, żeby w jakiś sposób uczynić ich ostanie chwile znośniejszymi - opowiada prof. Piotr Briks.

Mirrę można łatwo rozróżnić od kadzidła. Głównie po kolorze. O ile kadzidło jest jasnożółte, a nawet niemal bezbarwne, o tyle żywica z balsamowca ma kolor czerwono-brunatny. Różnią się też zapachem. Mirra ma zapach nieco świeższy, bardziej owocowy, choć też słodki i orientalny.

Kim byli biblijni trzej królowie?

Odwiedzając nowonarodzonego Jezusa, trzej mędrcy przynieśli mu najcenniejsze co w ówczesnym świecie istniało. Daje nam to też trop do stwierdzenia, kim tak naprawdę byli biblijni trzej królowie. Polskie tłumaczenia Biblii określa ich terminem "trzech astrologów" lub "trzech mędrców ze Wschodu".

Ewangelista Mateusz nie pisze też o trzech królach, tylko o trzech magach. Używane przez niego greckie słowo "μάγοι" (czyt. magoi) kojarzone jest z Persją. Tym mianem określani byli członkowie kasty kapłańskiej zaratustriańskiej. Dary, które przynieśli, kojarzone są z północną Arabią. I mirra i kadzidło były tam pozyskiwane i stamtąd rozchodziły się na cały świat. Złoto było rozpowszechnione wszędzie, ale również bardzo mocno było kojarzone z Arabią - mówi profesor Piotr Briks.

Wymieniani w Ewangelii mędrcy mogli też pochodzić z Petry, stolicy Królestwa Nabatejskiego, które w czasach narodzin Chrystusa kontrolowało handel kadzidłem i mirrą.

Według historyków, owi mędrcy, jeśli nie pochodzili z Petry, na pewno odwiedzili to miejsce w czasie poszukiwań przepowiedzianego przez proroków dziecka. Petra leży też niedaleko Betlejem. Podróż zajęłaby mędrcom zaledwie kilka dni. Z resztą tradycja pobytu trzech mędrców w Petrze jest tam żywa i podtrzymywana do dziś.

Imiona, jakimi do dziś opisujemy te postaci (Kacper, Melchior i Baltazar), zostały im nadane dopiero w średniowieczu. Wtedy też przyjęto, że mędrców było trzech. Ewangelia Św. Mateusza nie wymienia żadnej liczby, ukuto też towarzyszącą im symbolikę, mówiącą, że każdy z odwiedzających reprezentował inny kontynent.

Na co Święta Rodzina przeznaczyła dary?

Do rozstrzygnięcia pozostaje jeszcze jedna kwestia. Na co Święta Rodzina przeznaczyła uzyskane w ten sposób środki?

Ewangelia milczy na temat tego ile złota, mirry i kadzidła otrzymał w podarku mały Jezus.

Późniejsze wyobrażenia tego wydarzenia prezentują mędrców ze skrzyniami pełnymi tych darów. To jednak fantazja autorów. Ewangelista nie wspomina o tym ile tego było, mogły to być więc ilości symboliczne. Choć owi magowie byli zapewne dużo bogatsi od Świętej Rodziny, która należała do najbiedniejszych mieszkańców ówczesnej Judei, nie dysponowali też majątkiem królów.

Ludzka fantazja podpowiada różne odpowiedzi. Jeżeli Święta Rodzina uciekała do Egiptu i tam szukała schronienia, uciekając przed psychopatycznym Herodem, który chciał się pozbyć wszystkich pretendentów do tronu, to na pewno nie było to tanie. Być może podarki wystarczyły właśnie na tę ucieczkę - dodaje profesor Briks.