IPN twierdzi, że żaden przedstawiciel Kościoła nie zwracał się o dokumenty na temat przeszłości metropolity warszawskiego. W sprawie arcybiskupa Wielgusa milczy przedstawicielstwo Watykanu w Polsce, czyli Nuncjatura Apostolska w Warszawie.

REKLAMA

Reporterka RMF FM od wielu dni pukała do bram nuncjatury. Arcybiskup Józef Kowalczyk nie chciał się jednak umówić się z nami na rozmowę. Przedstawiciel Watykanu powinien jednak zabrać głos w tej sprawie.

Cała sprawa była znana z mediów od wielu tygodni. Dlaczego więc musimy obserwować tak wielkie zamieszanie? Kto odpowiada za taki finał? Nuncjusz, prymas i przewodniczący konferencji Episkopatu to główne postacie w Kościele, które wiedzą, jakie kandydatury zgłaszane są do Watykanu. Ostateczną decyzję podejmuje jednak przedstawiciel papieża w Polsce.

Dziwi brak zainteresowania tych osób w sprawie przeszłości arcybiskupa Wielgusa. IPN twierdzi, że Watykan nie występował o teczkę duchownego, bo prawdopodobnie polegał na tym, co na temat kandydata mają do powiedzenia hierarchowie polskiego Kościoła. Ci, jak widać, nie zrobili w tej sprawie nic.

Pierwsze prasowe informacje o tym, że abp Wielgus ma teczkę w archiwach IPN pojawiły się już w listopadzie. Duchowny zastanawiał się wtedy, czy urząd metropolity warszawskiego przyjąć. Ze strony Kościoła słyszeliśmy tylko o nagonce i pomówieniach. Nikomu jednak nie przyszło do głowy, aby po teczkę arcybiskupa do Instytutu Pamięci Narodowej wystąpić. Posłuchaj relacji reporterki RMF FM Agnieszki Milczarz:

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Polski Episkopat powinien był nieco poczekać z wysunięciem tej kandydatury i najpierw sprawdzić, by mieć pewność, że nazwiska Wielgusa nie ma w tym „przeklętym” archiwum - tak dosadnie sprawę Wielgusa skomentował jeden ze znanych watykanistów – Marco Tosatti z dziennika „La Stampa”.