"Nie zalecam podróżnym, by w piątek między 7.00 a 9.00 rezygnowali z jazdy pociągiem. Należy jednak wziąć pod uwagę możliwość opóźnienia składów o kilkadziesiąt minut, a w skrajnych przypadkach - o dwie godziny" - mówi o piątkowym strajku ostrzegawczym na kolei szef Konfederacji Kolejarskich Związków Zawodowych, Leszek Miętek.

REKLAMA

Mariusz Piekarski: Proszę powiedzieć, ile pociągów zatrzymacie w piątek między 7.00 a 9.00?

Leszek Miętek, szef Konfederacji Kolejarskich Związków Zawodowych: Strajk obejmie spółkę Polskie Linie Kolejowe Intercity i przewoźnika towarowego PKP Cargo. Będzie to strajk ostrzegawczy, wobec powyższego będziemy chcieli go przeprowadzić, natomiast nie doprowadzimy do totalnego paraliżu kolei, bo to nie w tym rzecz. Natomiast należy się spodziewać zatrzymania ruchu pociągów w różnych regionach kraju, głównie na stacjach węzłowych.

Pociągi staną wszędzie, w całym kraju?

Strajk będzie dotyczył obszaru całego kraju.

Ale jeśli pan mówi, że w strajku bierze udział także PKP PLK, czyli zarządca torów, to może oznaczać, że to będzie paraliż na torach.

Będzie to... strajk na torach. Od godziny 7.00 do 9.00 w piątek.

Co to oznacza dla tych, którzy planują w piątek dojechać po prostu do pracy, szkoły? Pan zaleca: rezygnujcie między 7.00 a 9.00 z podróży pociągiem?

Tego nie zalecam. Należy wziąć pod uwagę możliwość opóźnienia pociągów o kilkadziesiąt minut, w skrajnych przypadkach może to być rzeczywiście 2 godziny. Natomiast nie będziemy zatrzymywać pociągów w szczerym polu.

Ale czy w tej grze między związkami a zarządem PKP i ministrem Nowakiem muszą być pasażerowie, w środku zimy?

Taka jest istota funkcjonowania kolei, że kolej wozi towary i wozi ludzi. My z szacunku dla kolei nie robimy strajku ostrzegawczego wszędzie. Tak jak powiedziałem, nie dotknie to wszystkich spółek, tylko tych spółek, na których następowała prowokacja we wręczeniu oświadczeń dla pracowników, w którym pracownik miał się podpisywać i wyrażać zgodę na warunki świadczeń przejazdowych, określonych przez pracodawcę, gdzie my na ten temat negocjujemy, bo się z tym nie zgadzamy. Wobec powyższego takiej prowokacji nie możemy tolerować. My w poniedziałek prosiliśmy, we wtorek prosiliśmy, żeby pracodawca się z tego wycofał. Zaangażował się mediator...

W piątek jesteście umówieni na kolejną rundę rozmów. Może warto było poczekać do tej kolejnej rundy rozmów, dać sobie szansę, a nie skazywać pasażerów na to, że nie dojadą do pracy, do szkoły?

Ależ oczywiście, my mówiliśmy również dzisiaj na spotkaniu z panem ministrem, jeżeli zarząd PKP natychmiast wyśle do zakładów pracy oświadczenie o wstrzymaniu procederu podpisywania oświadczeń przez pracowników, to my odwołamy ten strajk. Nie było takiej woli. Wobec powyższego to świadczy o wyjątkowej bucie i arogancji i prowokacji na ten strajk. Dzisiejsze wypowiedzi również ministra, zarządu...

Że chcecie obronić zniżki na I klasę, i że chcecie 720 złotych podwyżki...

Oczywiście, to jest oczywista bzdura, kłamstwo, przekłamanie, które ma na celu ustawić przeciwko nam opinię publiczną.

Ale pasażera nie interesuje kto ma rację, jego interesuje żeby wsiąść do pociągu i dojechać do pracy, do szkoły.

Pasażera interesuje bezpieczeństwo na kolei, o które walczymy, a pan minister tylko o nim opowiada. Pasażera interesuje to, że jest reforma kolei robiona taka, że się powołuje spółki samorządowe śląskie, które są niewydolne, to pasażera interesuje i my jako kolejarze na to patrzymy. Dlatego jest prowokacja strajku żeby spacyfikować kolejarzy i związki zawodowe żebyśmy przestali patrzeć im na ręce i nie wytykali do opinii publicznej tych błędów, które na co dzień popełniają.

To jest wstęp - to może być wstęp - do strajku generalnego. Nie dwugodzinnego, ale całodobowego albo kilkudniowego i zatrzymania ruchu na kolei na dłuższy czas.

Niestety, po tym, co się dzisiaj w mediach działo po wypowiedziach ministra zarządu PKP coraz bardziej sądzę, że może to być pierwszy krok. Z uwagi na to, że my się na mediacjach spotykamy 25 stycznia i prawo mówi o tym, że jeżeli my podpiszemy porozumienie, to zamkniemy spór zbiorowy. Natomiast jeżeli podpiszemy protokół rozbieżności - a ewidentnie w tym kierunku idzie - to związki zawodowe mają prawo do ogłoszenia strajku generalnego.

To kiedy może nas czekać strajk generalny?

No ja nie chcę o tym dzisiaj mówić. Na razie będzie przeprowadzony strajk ostrzegawczy w piątek między 7.00 a 9.00 i na 9.00 zgłosimy się na mediacje. Jaki będzie efekt tych mediacji - nie wiem.