"My szanujemy podróżnych. Chcemy zawrzeć porozumienie, ale jeżeli jego nie będzie, to musimy sięgnąć po największy oręż, czyli strajk" - mówi w rozmowie z reporterem RMF FM Leszek Miętek, szef związku zawodowego maszynistów. "Rząd próbuje sprowokować strajk na kolei po to, żeby zlikwidować związki zawodowe. Zbyt mocno patrzymy mu na ręce" - dodaje.

REKLAMA

W styczniu chcecie sparaliżować cały kraj?

Leszek Miętek, szef związku zawodowego maszynistów: My chcemy zawrzeć porozumienie, natomiast, jeżeli jego nie będzie, to niestety musimy sięgnąć po największy oręż, czyli strajk. To nie jest kwestia chęci sparaliżowania kraju, tylko zmiany tego, co na kolei jest złe. Widzimy, że na bazie świadczeń przejazdowych rząd próbuje sprowokować strajk na kolei po to, żeby zlikwidować związki zawodowe, bo zbyt mocno patrzymy na ręce.

Pana zdaniem to jest na prawdę prowokacja Sławomira Nowaka do spółki z Donaldem Tuskiem żeby pozbyć się was, związkowców?

To jest ewidentna prowokacja. Widać to już w dłuższej perspektywie. Zachowania, o których słychać, a płyną z ulicy Chałubińskiego, z resortu transportu. Jest konfrontacja, my pokazujemy błędy...

A po co?

Bo jesteśmy nieznośni. My pokazujemy błędy ministra chociażby w sytuacji, która jest na Śląsku. Przecież my informowaliśmy wiele miesięcy temu, że dojdzie do tego, z czym mamy dzisiaj do czynienia. My protestujemy w kwestiach bezpieczeństwa ruchu kolejowego.

Jesteście niewygodni i Sławomir Nowak chce was się po prostu pozbyć?

Wtedy będą rozwiązane wszelkie przeszkody do tego, co chcą z koleją zrobić, czyli zrobić sobie biznes na kolei, tak jak próbowano zrobić biznes na Kolejach Śląskich. Z tego, co w tej chwili widzimy to wydaje się, że jeśli chodzi o Koleje Śląskie to przewóz ludzi to była tylko przykrywka albo dodatek do innych biznesów, które tam były robione.

Dziś pana słowa brzmią bardzo twardo, bardzo mocno: "To dla nas wojna na śmierć i życie".

Tak, rzeczywiście. Dla nas to jest wojna na śmierć i życie, bo my jesteśmy związani z firmą. Tu się często przychodzi z ojca na syna. Wielopokoleniowe rodziny pracują. Ja pracuję sam na kolei 30 lat i dla mnie kolej to jest wszystko. Dla tych, którzy próbują nas spacyfikować to jest epizod w CV. Oni sobie robią grę tutaj taką na kolei. Próbują ustawić podróżnych przeciwko nam, media przeciwko nam.

Strajk przed świętami, przed Nowym Rokiem jest jeszcze możliwy?

Strajk zrobił pan minister razem z marszałkiem. Udało im się to na terenie jednego województwa. My jako związki zawodowe szanujemy podróżnych i to nie jest czcze gadanie z mojej strony. My naprawdę chcemy przestać się wstydzić za to, że jesteśmy kolejarzami i my czegoś takiego naszym podróżnym nie zrobimy.

Czyli przyszły rok?

Oczywiście, przyszły rok na pewno, jeżeli nie dojdzie do porozumienia na etapie mediacji. My jeszcze zrobimy cykl spotkań z załogami. Wytłumaczymy im, o co idzie tak naprawdę gra, co chce się zrobić. Tak jak powiadam, jeżeli powiemy hasło "strajk", to on będzie bardzo poważny.

Styczeń jest realny?

Jest realny.

I jak miałby wyglądać ten strajk? Pociągi w całym kraju staną?

No strajk będzie taki aż do skutku. Zrobimy wszystko ażeby był skuteczny.

Czyli pociągi staną?

Pociągi staną i myślę, że nie tylko na kilka godzin, bo jeżeli będzie konfrontacja zapowiadana przez pana ministra, to będzie musiało to trochę potrwać.