Premier Leszek Miller wraz z kilkoma ministrami odwiedza dziś Małopolskę. Jednym z punktów programu wizyt są odwiedziny w firmie pszczelarskiej. Potrzebę zobaczenia pasieki, rzecznik rządu tłumaczył "szerokimi zainteresowaniami rządu". Czy owe są one naprawdę szerokie, skoro rząd nie spotka się z protestującymi dziś w Krakowie hutnikami z Huty Sendzimira?

REKLAMA

Goście odwiedzą m.in. Kraków, Olkusz, Gdów, Krzeszowice i Miechów. Według zapowiedzi, spotkają się z przedstawicielami różnych środowisk: władzami samorządowymi, przedsiębiorcami, naukowcami, artystami i sędziami. Nie znajdą jednak czasu na rozmowy z protestującymi hutnikami, których zakład znajduje się tragicznej sytuacji finansowej, a prawie 2000 pracowników ma zostać wkrótce zwolnionych. Hutnicy są oburzeni: „Obawiam się, że nie ma za dużo do powiedzenia i woli nie uczestniczyć w takiej manifestacji hutników”, „Jeżeli się boi, to nie pojedzie, prawda?” – usłyszał reporter RMF od wzburzonych robotników.

Rzecznik rządu tłumaczył, że premier i ministrowie powinni wybrać się w teren, by zobaczyć jak funkcjonuje gospodarka i jak decyzje rządu wpływają na rzeczywistość. „Ministrowie, którzy obserwowaliby to co się dzieje w kraju, to jak funkcjonuje państwo, gospodarka, poszczególne sfery życia, wyłącznie zza swoich biurek i gabinetów, chyba nie byliby najlepszymi ministrami” – uważa rzecznik rządu Michał Tober. Trudno jednak uwierzyć, że Leszek Miller i szef MSWiA Krzysztof Janik lepiej będą rządzili krajem po tym, jak obejrzą produkcję mleczka pszczelego czy pyłku kwiatowego. Widać więc, że w obliczu spadającego poparcia społecznego rząd Leszka Millera chce poznać, jak się... kit produkuje. Pszczeli.

13:00