Była bohaterką wielu zdjęć. Pozwalała obdarowywać się smakołykami, ale nie dawała się złapać. W końcu się udało. Lama, która przed 4 miesiącami uciekła z rancza niedaleko Karpacza i zamieszkała w Karkonoszach, została schwytana i wróciła do swojego domu.

REKLAMA


Do ucieczki samca prawdopodobnie ktoś się przyczynił. Sam nie byłby w stanie pokonać solidnych zabezpieczeń zagrody, w której żył. Choć dolnośląskie góry to nie Andy, zwierzę zadomowiło się tam na dobre.

Wrócił sobie w wysokie góry i jakby pamięta o tym, że jego geny są z wielkich gór, z And. I on tam sobie radzi, ale my nie radzimy sobie ze sprowadzeniem go na dół. On nawet jak z ręki zje jabłko to nie znaczy, że się da go złapać. Dałem już nagrodę 500 złotych za złapanie go. Ale nie daje to żadnego efektu. Panowie przyszli po uwiązy i kagańce. Niestety nie da się tego założyć. Spróbujemy zrobić większą akcję - mówił blisko miesiąc temu Jerzy Pokój, właściciel rancza.

Zapewniał też, że zwierzę nie jest niebezpieczne dla ludzi.

Nieudane próby

3 listopada pracownicy rancza wspólnie z pracownikami Karkonoskiego Parku Narodowego wyruszyli w rejon Kowarskiego Grzbietu w Karkonoszach. Podjęli próbę złapania lamy. Podkreślali wtedy, że akcja nie będzie łatwa. Zwierzęcia nie dało się na przykład uśpić i znieść.

Mamy nawet człowieka, który ma karabin do usypiania. Ale tam jest wąziutka ścieżka. Jak tam go uśpimy w wysokich górach, nie ma żadnych szans, żeby go przetransportować po tym stronnym zboczu. Po łące jakby był koc, to można by było pociągnąć. Tam to się nie da. To jest kosodrzewina i kamienie nie pozwolą na coś takiego - podkreślał Jerzy Pokój.

Listopadowa akcja zakończyła się niepowodzeniem. Samica, która uciekła wraz z przebywającym w górach samcem, została wcześniej zagoniona do zagrody. Była jednak dużo niżej - w rejonie Budnik. Samiec przemieścił się wyżej na wysokość 1200-1300 m n. p. m.

Sukces po 4 miesiącach

Teraz, kiedy zrobiło się zimno, zszedł w okolice Przełęczy Okraj, gdzie w niedzielę go złapano.

Ci, którym się to udało, dostali 1000 zł nagrody, a samiec wrócił wczoraj do zagrody.

Dano mu na imię Baca.