Za jazdę niezgodnie z przepisami policjanci wlepiają kierowcom-rekordzistom jednorazowo nawet po kilkaset punktów karnych. Dla jednego z takich rekordzistów podróż po polskich drogach zakończyła się wynikiem: 205 punktów karnych w… 10 minut. Niebawem będzie to już niemożliwe - informuje "Rzeczpospolita".

REKLAMA

Od 19 stycznia przyszłego roku policjant podczas jednej kontroli będzie mógł naliczyć tylko do 10 punktów.

Obecnie drogówki nie obowiązują żadne limity. Uważać trzeba tym bardziej, że od czerwca obowiązuje zmieniony, surowszy taryfikator.

Jak wylicza "Rzeczpospolita", wystarczy nie ustąpić pierwszeństwa pieszemu na "zebrze" (10 pkt), rozmawiać w czasie jazdy przez komórkę bez zestawu głośnomówiącego (5 pkt), przekroczyć prędkość o 21 km/h (4 pkt), a na koniec zaparkować na miejscu dla niepełnosprawnych (5 pkt) - i mamy komplet. Możliwość wykorzystania całego limitu punktów (24 dla kierowców doświadczonych i 20 dla początkujących) jest całkiem realna.