Po pięciu latach zakończyło się główne śledztwo ws. afery finansowej w wydawnictwie archidiecezji gdańskiej Stella Maris. Akt oskarżenia obejmujący pięć osób trafi do sądu w połowie stycznia.

REKLAMA

Cała piątka odpowiadać będzie przed sądem za współudział w przywłaszczeniu mienia ponad 20 spółek handlowych na kwotę ponad 67 mln zł, pranie pieniędzy oraz uszczuplenia podatkowe na szkodę skarbu państwa w wysokości kilkunastu milionów złotych. Grozi im za to do 10 lat więzienia.

Według prokuratury, przestępstwo polegało na tym, że firmy konsultingowe Janusza B. i Konrada K. zawierały z różnymi spółkami kontrakty na doradztwo, których wykonanie powierzali z kolei wydawnictwu kościelnemu. W rzeczywistości usługi te były całkowicie fikcyjne i zlecenia nigdy nie zostały wykonane.

Pieniądze ze spółek, które zlecały fikcyjne usługi przelewane były najpierw na konta ich firm, a później po odjęciu kilku procent do Stella Maris. Wydawnictwo pobierało kolejne kilka procent prowizji i na końcu większość pieniędzy wracała do osób zarządzających spółkami. Stella Maris, działając jako podmiot gospodarczy w ramach archidiecezji gdańskiej, była zwolniona z podatku dochodowego od osób prawnych w części przeznaczonej na cele statutowe Kościoła. Transfery pieniędzy miały miejsce w latach 1997-2001.

Łącznie w aferze Stella Maris oskarżonych jest ponad 40 osób w kilkunastu odrębnie prowadzonych śledztwach.