Podczas spotkania programowego KOD w Warszawie inaugurującego projekt "Przestrzeń wolności" Bronisław Komorowski odniósł się do sobotniej wypowiedzi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który - jak ocenił były prezydent - stworzył wrażenie, że różnie można rozumieć zapis konstytucji, iż Polska jest demokratycznym państwem prawnym. „To jest przejaw kuglarstwa prawno-politycznego, które może być skuteczne, jeśli nie zostanie przeciwstawiony temu proces edukowania (...) co jest naprawdę w zapisie konstytucyjnym i jak się ma to do reguł świata demokratycznego, który konstytuuje Unia Europejska" – ocenił Komorowski.

REKLAMA

W traktatach europejskich są zapisy, czym jest demokratyczne państwo prawa, a próba udowodnienia, że nie każde państwo prawne musi być państwem demokratycznym jest niebezpieczną machinacją - tłumaczył były prezydent. Za Bismarcka też były przepisy prawa, też był ordnung, ale tam nie było demokracji; w Trzeciej Rzeszy też był ordnung też były przepisy prawa - czy to może służyć, udowodnieniu tezy, że to jest obojętne, czy jest w konstytucji zapis mówiący wprost o demokratycznym państwie prawa? - pytał.

Nie mamy prawa liczyć, że będzie lepiej, niż to zapowiada pan prezes. Będzie gorzej - ocenił Komorowski. On zapowiada w sposób bardzo bezwzględny i nie ukrywa tego - powiedział wczoraj o państwie prawnym, bez tego dodatku demokratycznego. To będzie ordnung - być może drugie cesarstwo, albo może trochę okres późniejszy w historii Niemiec - przestrzegał. Uczestnikom spotkania KOD powiedział, że po tak trudnej konstatacji - "źródło optymizmu jest w nas".

Pamiętam takie chwile w czasach opozycji - wydawało się, że jest beznadziejnie, że nic nie mamy szansy zmienić. Kiedy między sobą rozmawialiśmy - wiecie chyba do końca życia przyjdzie nam kręcić ta korbą powielacza - wspominał Komorowski. Pod koniec lat 70-tych, to było już znużenie - niech to się już skończy, niech nas zamkną, czy nie wiadomo co - bo już było męczące poczucie bezradności i braku nadziei na zmianę - dodał. Ciach-mach, przyszła zmiana, przyszedł sierpień 80. roku i tak samo było w 89. Tak samo jest w polityce kraju demokratycznego - czasami nie wiadomo co powoduje, że przychodzi gwałtowana zmiana - tłumaczył. To naprawdę może być dobra zmiana - dobra dla Polski. I na to liczymy - podsumował były prezydent.

(MN)