Szef klubu radnych PSL w sejmiku województwa podkarpackiego Mariusz Kawa złożył podczas nadzwyczajnej sesji wniosek o odwołanie marszałka województwa. Prokuratura postawiła Mirosławowi Karapycie siedem zarzutów korupcyjnych.

REKLAMA

Wniosek przygotowali radni PO, PSL i SLD, którzy tworzą koalicję w sejmiku. "Nasz wniosek wynika z potrzeby ustabilizowania sytuacji i zapewnienia skutecznego zarządzania województwem podkarpackim" - napisali radni w jednozdaniowym uzasadnieniu wniosku.

W dyskusji nad wnioskiem przewodniczący opozycyjnego w sejmiku klubu PiS Wojciech Buczak powiedział, że radni PiS będą głosować za odwołaniem marszałka. Jednak - jego zdaniem - w obecnej sytuacji najlepszym rozwiązaniem byłaby rezygnacja marszałka z zajmowanego stanowiska.

Odwołanie marszałka może nastąpić dopiero po upływie 30 dni. Wraz z marszałkiem automatycznie odwoływany jest zarząd województwa. Za odwołaniem musi głosować 3/5 ustawowego składu sejmiku, w przypadku sejmiku woj. podkarpackiego jest to 20 osób.

Mirosław Karapyta, który uczestniczył w sesji, zapowiedział już wcześniej, że ze stanowiska marszałka nie zrezygnuje.

Pytany, czy utrzymywanie się w jego sytuacji na stanowisku marszałka nie działa na niekorzyść województwa, odpowiedział, że jego decyzja oznacza "podjęcie walki o to, żeby człowiek miał prawo do obrony". Przypomniał również, że złożył w prokuraturze oświadczenie, w którym stwierdził, że czuje się niewinny.

Prokuratura Apelacyjna w Lublinie postawiła Karapycie siedem zarzutów dotyczących czynów popełnionych w latach 2011-2012. Miał on przyjąć łapówki w kwotach od 1,5 do 30 tys. zł, łącznie kilkadziesiąt tysięcy złotych. Korzyści przyjmowane przez marszałka miały polegać też na opłaceniu mu pobytu na urlopie za granicą i w Polsce. Dwa zarzuty dotyczą korzyści osobistych w postaci zaspakajania potrzeb seksualnych. Grozi mu do 10 lat więzienia.