Ponad pół tysiąca orlików bez rządowego wsparcia. Operator programu, Fundacja Rozwoju Kultury Fizycznej, przyznał środki dla niespełna tysiąca pięciuset boisk. Reszta musi sobie radzić sama. "Jestem bardzo rozżalona, nie mieliśmy szansy na odwołanie" - mówi RMF FM koordynatorka z niewielkiego Prażmowa na Mazowszu.

REKLAMA

Po zeszłorocznym zamieszaniu z wypłatami pensji dla animatorów minister sportu zmienił zasady naboru. Fundacja Rozwoju Kultury Fizycznej przyznawała dodatkowe punkty między innymi za etat dla animatora, dodatkowe kwalifikacje, czy współpracę z lokalnymi klubami sportowymi.

Zabrakło nam trzech punktów, bo jesteśmy ubogą gminą - komentuje Agnieszka Gwardys, dyrektor szkoły podstawowej w Prażmowie. Trzy punkty dostawało się za animatora, który miał wysoką pensję. A nie taką, jaka jest u nas, bo na po prostu na więcej nie stać - tłumaczy.

Teraz wynagrodzenie dwóch animatorów z Prażmowa opłaca gmina. Fundacja Rozwoju Kultury Fizycznej nie widzi w tym żadnego problemu i przytacza treść umów podpisywanych przez samorządy podczas budowy obiektów. Samorządy zobowiązywały się wtedy do zapewnienia na Orlika przez okres dziesięciu lat od otwarcia boiska opieki instruktorsko-trenerskiej.

Ponad sto Orlików odpadło z programu przez błędy we wnioskach, reszta miała nie spełnić wymogów konkursu, takich jak zatrudnienie na umowę o pracę czy dodatkowe kwalifikacje trenerskie.

W najbliższych tygodniach uruchomimy dodatkowy nabór, kolejne Orliki dostaną dofinansowanie - obiecuje Fundacja.

(mpw)