Warunki przetargu na samoloty dla najważniejszych osób w państwie nie są jeszcze oficjalnie zaakceptowane; gdy to się stanie, informacje o tych warunkach zostaną podane do wiadomości - powiedział wiceminister obrony narodowej Marcin Idzik.

REKLAMA

Podczas roboczych rozmów czterech kancelarii: prezydenta, Sejmu, Senatu i premiera uzgodniono już warunki przetargu. Nie ma jeszcze formalnej akceptacji od szefów tych kancelarii - powiedział Idzik. Do takiego spotkania miało dojść w piątek, ale zostało odwołane. Powinno się odbyć w najbliższym czasie - dodał, nie precyzując jednak daty.

Pytany, czy w uzgodnionych warunkach - jak podała telewizja TVN24 - zmniejszono liczbę maszyn, które zostaną zakupione, z 6 do 4, odparł: te informacje "nie porywają się z naszymi ustaleniami". W najbliższym czasie będzie można zweryfikować te informacje z tymi, które podamy oficjalnie - dodał.

Według TVN24 na zakup czterech, a nie sześciu, samolotów dla VIP-ów zostanie wydane do 1,5 mld zł. Cena ma obejmować, oprócz samolotów, również części zamienne i szkolenia załóg. Kupione zostaną dwie większe, 60-osobowe maszyny, mające transatlantycki zasięg do 8 tys. km oraz dwie mniejsze, 16-osobowe o zasięgu europejskim do 5 tys. km.

Według stacji z przyczyn finansowych zrezygnowano z instalowania na pokładach środków specjalnej łączności i dowodzenia oraz środków obrony biernej. Trwają też ustalenia, czy za samoloty zapłaci MON, czy budżet centralny poza ministerstwem.

Dokument wydaje się na tyle przepracowany z ekspertami pod kątem analizy ekonomicznej, analizy wykorzystania samolotów w poprzednich latach, pokonywanych tras i planów na najbliższe lata, m.in. w związku z Euro2011 i polską prezydencją w UE, że może zostać podpisany przez szefów kancelarii - powiedział Idzik.

Na siatkę lotów nałożyliśmy informacje, czym można je wykonywać. Tak powstała analiza, do jakich celów mają być używane samoloty średnie, do jakich duże, do nich są dobrane zasięgi. Jest też analiza finansowa - poinformował. Pytany o szczegóły tych roboczych ustaleń powiedział, że jest "niezręcznie mówić o ustaleniach, jeśli dokumenty nie są oficjalnie przyjęte".

Pytany, czy uwzględniono uwagi Biura Bezpieczeństwa Narodowego, które przygotowało swój raport o bezpieczeństwie lotów VIP, powiedział, że ten dokument był instrumentem pomocniczym przy planowaniu postępowania przetargowego.

BBN oprócz wymogów bezpieczeństwa związanych z planowaniem i wykonywaniem lotów zapisał w swoim raporcie, że do obsługi VIP potrzebnych jest 6 samolotów średniego zasięgu i 2 dużego zasięgu oraz śmigłowce. Według BBN dwa samoloty i dwa śmigłowce powinny być powietrznymi punktami kierowania państwem, ich wyposażenie powinno odpowiadać wymaganiom sytuacji krytycznych (kryzysu i wojny).

W raporcie były konkretne ilości samolotów, ale to, co zostało uzgodnione, to kwestia proporcji, wypadkowa potrzeb - powiedział.

Obecnie w 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego po katastrofie smoleńskiej pozostał jeden Tu-154M Lux, który od połowy stycznia jest gotów do lotów z VIP-ami, a także cztery samoloty Jak-40, trzy M-28 Bryza - które jednak nie mogą przewozić np. prezydenta czy premiera - oraz śmigłowce Mi-8, Sokół i Bell 412.

Jako samoloty dyspozycyjne dla osób pełniących najwyższe funkcje w państwie służą obecnie dwa wyczarterowane od PLL Lot samoloty Embraer 175. Umowę na Embraery podpisano latem 2010 r. na maksymalnie cztery lata (koszt 25 mln zł rocznie). W 2012 r. kończy się okres zdolności użytkowej czterech Jaków.

MON pełni w postępowaniu przetargowym jedynie rolę operatora i kupi samoloty według konfiguracji uzgodnionej przez kancelarie.