Szkoły, hale sportowe i hipermarkety w całym kraju są zamykane – to efekt ogólnopolskiej kontroli warstwy śniegu, zalegającej na dachach największych obiektów. W sumie sprawdzono już ponad 700 budynków.

REKLAMA

W wielkopolskim Pleszewie zamknięto trzy szkolne sale gimnastyczne i dwa hipermarkety. Funkcjonowanie budynków zawieszono do czasu usunięcia śniegu z dachów. Zamknięto też salę gimnastyczną przy szkole w Grodzisku Wielkopolskim. Podobna sytuacja jest w Opolu, gdzie zbyt grubą warstwę śniegu stwierdzono na dachach dwóch hipermarketów.

Przecieki w stropie i nieszczelności dachu stwierdzono w hali sportowej w Nowym Mieście Lubawskim w Warmińsko-Mazurskiem. W Olsztynie zamknięto salę gimnastyczną jednego z gimnazjów.

Nawet 30-centymetrowa warstwa śniegu utrzymywała się na dachu drewnianej szkoły w Radomiu. Do jej usuwania zaangażowano strażaków. W kilku innych placówkach nie odbyły się lekcje wf - tam również sprzątano zalegający na dachach śnieg.

W Kujawsko-Pomorskiem skontrolowano około 300 budynków – hal widowiskowych, sportowych, hipermarketów i basenów. Zarządcy jednego z centrów handlowych w Toruniu odmówili odśnieżenia dachu, powołując się na własne obliczenia. Nałożono na nich 500 złotych kary i ponownie nakazano usunięcie śniegu. Zagrożono zamknięciem obiektu. Jak donosi reporter RMF, właściciele centrum najprawdopodobniej wystraszyli się tej groźby, bo zaczęli sprzątać dach.

Mandatami i zamknięciem kilku obiektów zakończyła się kontrola w Łodzi. Zawieszono działalność czterech szkół, przedszkola, sklepu wielkopowierzchniowego i hali produkcyjnej. Wystawiono kilkanaście mandatów, a pięć spraw skierowano do sądu grodzkiego.

Na Mazowszu okazało się, że warstwy śniegu na dachach nie są groźne dla konstrukcji budynków. Jednak przy okazji kontroli na jaw wyszły inne niedociągnięcia budowlane, które doprowadziły do zamknięcia hali firmy spedycyjnej w Grodzisku Mazowieckim.

Żadnych uchybień nie stwierdzono na razie na Dolnym Śląsku. Tam skontrolowanych zostało prawie 300 obiektów. Specjalne zespoły będą tam teraz sprawdzać, czy konstrukcje sklepów i innych dużych obiektów nie zostały naruszone po intensywnych opadach śniegu. Podobnie jest na Podkarpaciu i na Podlasiu, gdzie także nie stwierdzono zalegającego na dachach śniegu.

Wciąż jednak nie ma pełnych wyników kontroli. Rząd dał inspektorom nadzoru budowlanego czas do jutra.