"Zawsze powtarzałem - jestem niewinny. Dziś potwierdził to niezawisły sąd" - tak Czesław Jerzy Małkowski skomentował we wpisie na Facebooku wyrok olsztyńskiego sądu rejonowego, który uniewinnił go z zarzutu zgwałcenia urzędniczki. Gmach sądu były prezydent Olsztyna, a obecnie miejski radny, opuścił bez słowa, nie odpowiadając na zadawane mu przez dziennikarzy pytania.

REKLAMA

Uniewinniający go wyrok Małkowski skomentował jedynie w poście na Facebooku.

Szanowni Olsztynianie, serdecznie dziękuję wszystkim Wam, którzy okazywaliście mi tak liczne wsparcie w tej sprawie. Zawsze powtarzałem - jestem niewinny. Dziś potwierdził to niezawisły sąd - napisał.

Pragnę szczególnie podziękować mojej Rodzinie oraz przyjaciołom, którzy zawsze stali u mojego boku - zaznaczył.

Na koniec zaś złożył olsztynianom noworoczne życzenia: W związku z nadchodzącym Nowym 2019 Rokiem - życzę Wam wszystkiego najlepszego. Do zobaczenia!.

Czesław Jerzy Małkowski uniewinniony od zarzutu gwałtu. Prokurator zaskoczona wyrokiem

W piątek Sąd Rejonowy w Olsztynie wydał wyrok w drugim już procesie ws. głośnej seksafery w tym mieście.

Uniewinnił Czesława Małkowskiego od dwóch zarzutów dotyczących zgwałcenia urzędniczki w czasie, gdy był prezydentem miasta. Wyrok uzasadniał przez trzy godziny: działo się to za zamkniętymi drzwiami, więc treść uzasadnienia nie jest znana.

Zaskoczenia decyzją sądu nie kryla autorka aktu oskarżenia prok. Iwona Kruszewska, która przyznała, że jej ocena zgromadzonego w tej sprawie materiału dowodowego różni się od oceny sądu.

Dlatego będę namawiała prokuratora okręgowego w Białymstoku do wystąpienia o pisemne uzasadnienie wyroku i wywiedzenie w tej sprawie apelacji - zapowiedziała.

Podała również, że w czasie olsztyńskiego procesu materiał dowodowy zgromadzony w tej sprawie "nieco się pogłębił", ale równocześnie zastrzegła, że "nie jest on nowy, ale pogłębiony w stosunku do tego, co było".

W mojej ocenie to pogłębienie nie zmieniło znacząco materiału dowodowego. Po prostu został on odmiennie oceniony przez sąd - zaznaczyła prok. Kruszewska.

Seksafera wybuchła 10 lat temu i podzieliła mieszkańców Olsztyna

To już drugi proces w sprawie byłego prezydenta Olsztyna. W 2015 roku Sąd Rejonowy w Ostródzie skazał Małkowskiego na pięć lat więzienia i wydał sześcioletni zakaz zajmowania przez niego stanowisk kierowniczych w jednostkach administracji publicznej. Od wyroku Małkowski odwołał się do sądu wyższej instancji. W grudniu 2016 Sąd Okręgowy w Elblągu uchylił wyrok. Historia zatoczyła koło, ponieważ sprawa wróciła do Sądu Rejonowego w Olsztynie, który jako pierwszy zajmował się olsztyńską seksaferą.

Swój początek miała ona w publikacji "Rzeczpospolitej" z 21 stycznia 2008 roku. Gazeta napisała wtedy, że urzędujący, bezpartyjny wówczas (dawniej SLD) prezydent Olsztyna Czesław Jerzy Małkowski molestował pracujące w ratuszu urzędniczki. Jedną, która była w 38. tygodniu ciąży, Małkowski miał zgwałcić. Kobieta poszła do ginekologa, a lekarz zawiadomił prokuraturę. Ta jednak umorzyła sprawę, ponieważ pokrzywdzona nie podała nazwiska sprawcy i nie złożyła wniosku o jego ściganie. Kobieta miała zeznać, że odmawia podania personaliów sprawcy, bo się go obawia.

Jeszcze tego samego dnia Prokuratura Okręgowa w Olsztynie na nowo wszczęła umorzone już śledztwo ws. gwałtu na ciężarnej. Pretekstem do wznowienia sprawy było to, że w pierwszym postępowaniu nie ustalono, czy gwałt zagrażał zdrowiu i życiu płodu oraz matki, a takie sprawy prowadzi się z urzędu.

Odpowiedzią Małkowskiego na publikację "Rzeczpospolitej" była zwołana tego samego dnia konferencja prasowa, na której stwierdził on, że wszystkie informacje są "pomówieniami". Zapowiedział wówczas skierowanie sprawy do sądu, czego nie uczynił do dziś.

Publikacja wywołała w Olsztynie falę oburzenia, ponieważ Małkowski jako prezydent kreował się na wzorowego męża i ojca. Na wiele uroczystości przychodził z żoną, uczestniczył w nabożeństwach, demonstrował związki z proboszczami. Część mieszkańców miasta uwierzyła w zapewnienia prezydenta o jego niewinności, inni uznali go za człowieka dwulicowego i zakłamanego. Taki podział w tej sprawie utrzymuje się w mieście do dziś - Małkowski ma swoich zagorzałych zwolenników i przeciwników.

Mimo publikacji "Rzeczpospolitej" Małkowski nie zamierzał zrezygnować z funkcji.

Dwa dni po ujawnieniu afery jego żona zawiadomiła policję o zaginięciu: Małkowski miał bez uprzedzenia wyjść z ratusza, a w gabinecie znaleziono zaadresowany do rodziny list. Prezydent - cały i zdrowy - odnalazł się po dwóch godzinach. Sytuacja ta sprawiła, że wszystkie środowiska polityczne w mieście zaczęły namawiać Małkowskiego do pójścia na urlop, z czego ten nie skorzystał.

W tym czasie mieszkańcy Olsztyna przekazywali sobie pocztą pantoflową zdjęcia Małkowskiego, który z opuszczonymi spodniami siedział przy ratuszowym biurku, oraz wulgarne nagrania rozmów, w których proponował jednej z urzędniczek seks na wieży ratusza. Małkowski kwestionował potem wiarygodność i zdjęć, i nagrań. W tym czasie prezydent nadal chętnie pokazywał się publicznie.

Mimo seksafery Czesław Jerzy Małkowski nadal ma poparcie części mieszkańców Olsztyna. W ostatnich wyborach samorządowych, w których ponownie starał się o fotel prezydenta miasta, zdobył w pierwszej turze ponad 30 procent głosów. W drugiej turze przegrał z Piotrem Grzymowiczem.

Obecnie były prezydent Olsztyna jest miejskim radnym.