Ruszył proces byłego szefa Biura Spraw Wewnętrznych policji przeciwko byłemu komendantowi głównemu Zbigniewowi Majowi. Dziś w Warszawie odbyła się pierwsza rozprawa. Dawny szef policji został pozwany o naruszenie dóbr osobistych.

REKLAMA

Chodzi o wypowiedzi Zbigniewa Maja z początku ubiegłego roku. Dotyczyły one m.in. inwigilacji dziennikarzy przez Biuro Spraw Wewnętrznych w związku z tzw. aferą taśmową. Były komendant zarzucał wtedy działania niezgodne z prawem. Poza tym mówił o prowokacji byłych szefów Biura, która miała skutkować odwołaniem go z funkcji komendanta głównego.

Sam Zbigniew Maj ze swoich słów się nie wycofuje. Oczywiście, że jestem w stanie to podtrzymać. Jeżeli chodzi o kwestię zarzutów podniesionych w pozwie, to uważam, że nie są trafione do końca. Nie zgadzam się z nimi - zapewnia Maj.

Pozew byłego szefa BSW dotyczy m.in. utraty zdrowia w związku z wypowiedziami komendanta. Podczas dzisiejszej rozprawy przesłuchano 3 pracowników biura, posiedzenie było bardzo emocjonalne. Kolejne 15 marca.

O kulisach rezygnacji insp. Maja dziennikarze śledczy RMF FM informowali jako pierwsi. Kilku oficerów z Biura Spraw Wewnętrznych, czyli tak zwanej policji w policji, zamierzało poprzez tajne działania zniesławić Zbigniewa Maja. Jak ustalili nasi dziennikarze, wykorzystali do tego byłego informatora policji, który działał w kręgach kaliskiego półświatka.

To ten człowiek kilkanaście lat temu, kiedy Maj pracował w Kaliszu, był jego informatorem. Jednak współpraca została zerwana, gdy ten popełnił przestępstwo i w 2005 roku trafił za kraty.

Jak się dowiedzieliśmy - miał pretensje do obecnego szefostwa policji, że ten nie pomógł mu podczas śledztwa i procesu sądowego.

Później, po ponad 2 latach, gdy informator wyszedł z więzienia, najpierw szantażował obecnego komendanta głównego, potem zaczął rozpuszczać plotki na jego temat. Sugerował, że Zbigniew Maj przyjął od niego 5 butelek alkoholu, a także pożyczył 10 tysięcy złotych, których nie oddał.

Sprawa została wyjaśniana, nie znaleziono żadnych nieprawidłowości w postępowaniu Maja.

Co ważne policjanci z BSW, ukryli informacje przed swoimi przełożonymi. Kiedy okazało się, że Maj może być szefem policji, odświeżono materiały i przekazano prokuraturze z wnioskiem o wszczęcie śledztwa w sprawie.

(mpw)